| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| Remonty ° sztabka złota ° Auto giełda ° wnętrzowe stacje transformatowe |
| Matma / Po prostu temat |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 28 . 29 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Dawid
|
Posted: 22 Sier 2005 08:08:08 robakks: Sto razy już wymienialiśmy informację, że bijekcja to takie
przyporządkowanie elementów jednego zbioru które każdemu elementowi tego zbioru przydziela tylko jeden element drugiego zbioru a każdemu elementowi drugiego zbioru przydziela tylko jeden element pierwszego zbioru. Takie przydzielenie nazywa się "grupowanie w pary" lub parowanie. Gdy po przeprowadzeniu bijekcji w żadnym zbiorze nie występuje element który nie posiada pary to takie zbiory są równoliczne a więc żaden z tych zbiorów nie ma ani mniej ani więcej elementów tylko tyle samo. definicja bijekcji i to co napisales sa rownowazne, moze kolejno: 1. <<które każdemu elementowi tego zbioru to oznacza ze chodzi o funkcje 2. <<przydziela jeden element drugiego zbioru czyli funkcja roznowartosciowa 3. <<a każdemu elementowi drugiego zbioru i funkcja jest surjekcja <<przydziela tylko jeden element pierwszego zbioru a to jest juz nadmiarowe, bo wynika z wczesniejszych... to moze ponmownie przytocze ponownie preferowana przez ciebie definicje: bijekcja to takie przyporządkowanie elementów jednego zbioru które każdemu elementowi tego zbioru przydziela dokladnie jeden element drugiego zbioru i kazdy element drugiego zbioru jest przydzielony taka definicja tez mi odpowiada i skoro sie co do niej zgadzamy, to wykaz na podstawie tej definicji, ze moje przyporzadkowanie o ktorym rozmawiamy bijekcja nie jest, czyli jasno wraz z rzeczowym uzasadnieniem pokaz ktorego z trzech warunkow podanych w definicji bijekcji nie spelnia <ciach
Edward Robak przepraszam, ale zeby nie generowac wielu rozgalezien w dyskusji odpowiadam tylko na czesc dotyczaca bijekcji, do reszty mozemy rowcic po zakonczeniu powyzszej dawid |
| Dawid
|
Posted: 22 Sier 2005 09:44:10 robakks: Sto razy już wymienialiśmy informację, że bijekcja to takie
przyporządkowanie elementów jednego zbioru które każdemu elementowi tego zbioru przydziela tylko jeden element drugiego zbioru a każdemu elementowi drugiego zbioru przydziela tylko jeden element pierwszego zbioru. Takie przydzielenie nazywa się "grupowanie w pary" lub parowanie. Gdy po przeprowadzeniu bijekcji w żadnym zbiorze nie występuje element który nie posiada pary to takie zbiory są równoliczne a więc żaden z tych zbiorów nie ma ani mniej ani więcej elementów tylko tyle samo. definicja bijekcji i to co napisales sa rownowazne, moze kolejno: 1. <<które każdemu elementowi tego zbioru to oznacza ze chodzi o funkcje 2. <<przydziela jeden element drugiego zbioru czyli funkcja roznowartosciowa 3. <<a każdemu elementowi drugiego zbioru i funkcja jest surjekcja <<przydziela tylko jeden element pierwszego zbioru a to jest juz nadmiarowe, bo wynika z wczesniejszych... to moze przytocze ponownie preferowana przez ciebie definicje: bijekcja to takie przyporządkowanie elementów jednego zbioru które każdemu elementowi tego zbioru przydziela dokladnie jeden element drugiego zbioru i kazdy element drugiego zbioru jest przydzielony taka definicja tez mi odpowiada i skoro sie co do niej zgadzamy, to wykaz na podstawie tej definicji, ze moje przyporzadkowanie o ktorym rozmawiamy bijekcja nie jest, czyli jasno wraz z rzeczowym uzasadnieniem pokaz ktorego/ktorych z trzech warunkow podanych w definicji bijekcji nie spelnia <ciach
Edward Robak przepraszam, ale zeby nie generowac wielu rozgalezien w dyskusji odpowiadam tylko na czesc dotyczaca bijekcji, do reszty mozemy wrocic po zakonczeniu powyzszej dawid |
| Dawid
|
Posted: 22 Sier 2005 11:18:27 <ciach
Proszę bardzo. :-) Napisał Pan, że zbiór liczb naturalnych N i zbiór liczb parzystych N2 są równoliczne bowiem założył Pan sobie, że każdemu kolejnemu elementowi zbioru N można przydzielić kolejny element zbioru N2 a ponieważ oba zbiory są nieskończone to może Pan sobie przydzielać te elementy bez końca - a więc nigdy Pan nie osiągniesz gwarancji, że wszystkie elementy obu zbiorów zostały pogrupowane w pary z prostego powodu: nigdy nie dojdziesz Pan do końca którego nie ma. :) Pańskie założenie jest błędne. Nie da się przeprowadzić takiej bijekcji. niestety,, Surjekcja dotyczy wszystkich elementów. ;-( twoj "dowod" moge przerobic minimalnie, poczytaj sobie, i znajdz mi blad w tym dowodzie: Napisał Pan, że zbiór liczb naturalnych N i zbiór naturalnych N są równoliczne bowiem założył Pan sobie, że każdemu kolejnemu elementowi zbioru N można przydzielić kolejny element zbioru N a ponieważ oba zbiory są nieskończone to może Pan sobie przydzielać te elementy bez końca - a więc nigdy Pan nie osiągniesz gwarancji, że wszystkie elementy obu zbiorów zostały pogrupowane w pary z prostego powodu: nigdy nie dojdziesz Pan do końca którego nie ma. Pańskie założenie jest błędne. Nie da się przeprowadzić takiej bijekcji. niestety. Surjekcja dotyczy wszystkich elementów. <ciach
Edward Robak nie ustosunkowuje sie do reszty z powodow jakie podalem wczesniej - nie chce generewac w tej dodatkowych watkow dyskusji, aktualnie interesuje mnie tylko wykazania z definicji ze to co podaje nie jest bijekcja dawid |
| Dawid
|
Posted: 22 Sier 2005 12:22:33 Dlaczego nie zaprzestaniesz prób przekonania trolla-kretyna? Przecież
gościu nawet nie rozumie, co to dowód reductio ad absurdum ("załóżmy, że istnieje N, któremu nie przyporządkowaliśmy niczego w 2N...") ciagne te rozmowe pewnie dlatego, ze jeszcze mnie bawi :) ale nie probuje nikogo przekonac, analizuje tylko sposob myslenia pozdrawiam dawid |
| Dawid
|
Posted: 23 Sier 2005 13:32:41 W poście który Pan zignorowałeś
http://groups.google.pl/group/alt.pl.matematyka/msg/be26a1eba56d5a69 jest arytmetyczny dowód, że zbiór liczb naturalnych ma więcej elementów niż podzbiór liczb parzystych. Pan nie potrafisz wykazać za pomocą swojej teorii, że przeprowadzasz surjekcję na wszystkich elementach nieskończonego zbioru a więc nie masz Pan żadnego dowodu na swoje fałszywe założenie. Nie ma potrzeby przeprowadzać suriekcji na zbiorze N do N bowiem istnieje aksjomat: A to A A = A Nie oczekuję z pańskiej strony żadnego potwierdzenia powyższego bowiem co miałem napisać - to napisałem i zupełnie nie interesuje mnie czy Pan to zrozumiałeś czy nie. Dotychczasowa rozmowa i pomijanie z pańskiej strony odpowiedzi na oczywiste pytania skłania mnie do zakończenia tego wątku. EOT. Edward Robak :))))))))))))))))))))) dokladnie jak ktos napisal "jak go przycisniejsz, to zakonczy rozmowe" stary, gdyby suriekcja zstapila z nieba do ciebie i stanela na biurku, tak, zebys widzial ja wyraznie jak monitor i klawiature, to bys powiedzial, ze ona jest falszywa bo ty masz swoj dowod arytmetyczny :))) jedyna slusza rzecza ktora napisales jest to: <<Nie ma potrzeby przeprowadzać suriekcji na zbiorze N do N bowiem istnieje aksjomat: ... tylko zapomniales dodac, ze nie ma potrzeby przeprowadzac surjekcji z N do N2, bo istnieje aksjomat: N N2 .... a odpowiedzi na twoje pytania udzielilem mnostwo, przesledz watek od poczatku to znajdziesz ich dziesiatki, ale teraz niestety byla kolej na twoje odpowiedzi... szkoda tylko, ze caly czas godzisz sie na miotanie, oczywiscie odpisz mi to co tam chcesz, zeby poczuc sie lepiej, ale potem, jak bedziesz kladl sie spac, zastanow sie tylko troche, pomysl nad tym jak obaliles istnieje suriekcji z N na N2 i czy dolkadnie tak samo (czyli uzywajac takich samych argumentow) nie mozna obalic suriekcji z N na N, wiem ze to godzi w twoja przekonania, ale tylko na chwile je wylacz, potem do nich wrocisz... rozmowa byla ciekawa na swoj sposob, raczej wiecej pisac nie bede w tym watku, pozdrawiam dawid |
| Adam
|
Posted: 24 Sier 2005 07:29:21 przy danych: - ilość otwartych sesji użytkowników: np. 1000 - średnia częstotliwość wykonywania operacji: np. 2 na sekunde (0.5s) - czas trwania operacji 0.012 sekundy Poprzez operacje rozumiem jakiś tam transfer danych jak obliczyć ilość jednocześnie wykonujących się operacji na sekunde (Z prawdopodobieństwa chyba albo jakoś inaczej bo operacje poszczególnych użytkowników są niezależne) ?? |
| Antek Laczkowski
|
Posted: 24 Sier 2005 10:36:56 przy danych:
- ilość otwartych sesji użytkowników: np. 1000 - średnia częstotliwość wykonywania operacji: np. 2 na sekunde (0.5s) - czas trwania operacji 0.012 sekundy Poprzez operacje rozumiem jakiś tam transfer danych jak obliczyć ilość jednocześnie wykonujących się operacji na sekunde (Z prawdopodobieństwa chyba albo jakoś inaczej bo operacje poszczególnych użytkowników są niezależne) Ale sam sobie odpowiedziałeś: - średnia częstotliwość wykonywania operacji: np. 2 na sekunde (0.5s)
Czyli przeciętnie będzie 2 użytkowników / na sekundę. Objaśnij jednak, jak tranfery zachodzą, jeżeli losowo, to rozkład normalny, ale jeżeli nie, to 1000 * 0.012 = 12 i zapcha serwer. Ja bym pomierzył obciążenie serwera zależnie od pory dnia, nie zapominając, że ludzie też czytają pocztę i oglądają pornosy. Prawdopodobnie dostaniesz wykres typu /\___ z maksimum rano. Postawiłbym firewall i poswięcił 1 dzień na obserwowanie obciążenia sieci. Albo - ponieważ firewall daje Ci logi połączeń napisałbym programik czytający je (logi), język obojętny, sumujący połączenia np. co 1/2 godziny. Potem albo sam zrobisz wykres w Excel lub Open Office, albo prześlij dane na sieć (bo nie można dodawać załączników) i zobaczymy, co da się zrobić. Antek |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . 10 ... 28 . 29 . >> |