matematyka
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
Remonty ° sztabka złota ° Auto giełda ° wnętrzowe stacje transformatowe

czepianie sie

Matma / czepianie sie
<< . 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Czesław Klott

Posted: 27 Mar 2001 14:10:19





Widze, że zabrzmiało inaczej niż chciałem;
chciałem żeby to było mniej więcej tak:
matematyka opierająca się tylko na zjawiskach realnych
(w sensie codziennych) i wytłumaczalnych zwykłemu śmiertelnikowi
nie istnieje, bo to nie jest już matematyka, tylko jakiś drobny jej dział.

Tu sie stanowczo nie zgadzam. Matematyka nie opiera sie na zadnych zjawiskach,

realnych czy tez nierealnych. Matematyka opiera sie na zalozeniach i wnioskach
wysnuwanych z tychze. Na zjawiskach opiera sie fizyka i chemia.


--





Andrzej Lewandowski

Posted: 27 Mar 2001 15:07:45




Zauwazylem na grupie wyraznie niematematyczna tendencje,
mianowicie czepianie sie szczegolow nie majacych z trescia
zadania matematycznego nic wspolnego. Trzeba sobie uswiadomic,
ze zadania "z trescia" tlumaczy sie na scisly jezyk matematyczny
uzywajac penych konwencji. Zadanie o synach to zadanie o
liczbach naturalnych, a o szklankach to o liczbach rzeczywistych
(czy jak kto woli - z teorii miary). Sformulowane byly w sposob
jasny i ich przetlumaczenie na jezyk matematyki nie powinno
nikomu sprawic trudnosci.

Kolego Misiurewicz, teoretyk przez Pana przemawia... Na wiekszosci
amerykanskich uniwersytetow ktore znam (z chlubnym wyjatkiem ktorym
jest Panski Uniwersytet) oprocz "Department of Mathematics" jest
rowniez "Department of Applied Mathematics". Zreszta, na Panskim
Uniwersytecie jest "Applied Mathematics Program" mimo ze formalnie
nie ma osobnego departamentu.

Otoz, ci od "applied" roznie sie od "pure" tym ze ci ostatni zaczynaja prace
mowiac "mamy zbior aksjomatow", ci pierwsi zas od "mamy zbior szklanek"
czy czegos tam. Matematyka uprawiana przez pierwszych i drugich rozni
sie trescia, ale nie rozni sie metodologia. Jak Pan nie wierzy, to prosze
udac sie do biblioteki i poczytac ktores z czasopism SIAM.

Niestety, tak sie sklada ze ci od "applied" musza przeprowadzic analize
owych szklanek i prztlumaczyc problem na jezyj matematyczny. Niestety,
nikt za nich tego nie zrobi. O ile szklanki sa proste, to gwarantuje Koledze
ze prztelumaczenie na jezyk matematyczny np. procesow produkcji stali,
ruchu drogowego czy procesow finansowych trywialne nie jest. Ow proces
tlumaczenia to wlasnie "czepianie sie szczegolow", "filozofowanie" i inne
czynnosci pogardzane przez Kolege. W momencie gdy owo tlumaczenie
jest gotowe, reszta jest prosta, bo jest po prostu matematyka.

Tak wiec, prosze nei zniechecac mlodych ludzi do poszukiwania i dyskutowania
zwiazkow miedzy matematyka a swiatem rzeczywistym. Dla niektorych
jest to wlasnie esencja matemetyki i jej najdardziej interesujacy aspekt.
Oczywiscie - dla niektorych, czyli z wyjatkiem tych ktorzy zaczynaja od "mamy
zbior aksjomatow

A.L.







Michal Misiurewicz

Posted: 27 Mar 2001 15:12:23



Otoz, ci od "applied" roznie sie od "pure" tym ze ci ostatni zaczynaja
prace

mowiac "mamy zbior aksjomatow", ci pierwsi zas od "mamy zbior szklanek"
czy czegos tam. Matematyka uprawiana przez pierwszych i drugich rozni
sie trescia, ale nie rozni sie metodologia. Jak Pan nie wierzy, to prosze
udac sie do biblioteki i poczytac ktores z czasopism SIAM.

Ale nalezy umiec odroznic zadanie z matematyki stosowanej od zadania
z matematyki czystej ubranego dla rozrywki w szate sytuacji codziennej.
Jezeli do tych ostatnich bedziemy podchodzic w taki sposob, jak do
pierwszych, po pewnym czasie znikna one (te drugie). A szkoda.

Pozdrowienia,
Michal







Michal Misiurewicz

Posted: 27 Mar 2001 15:14:57



"(...) Przenosisz jedna lyzeczke mleka do wody
mieszasz dokladnie, nastepnie jedna lyzeczke tej mieszaniny
przenosisz do szklanki z woda"

Istotnie, nie zauwazylem bledu. Przepraszam. Ale wobec tego czy
nie lepiej bylo po prostu blad sprostowac?

Pozdrowienia,
Michal







Maciek

Posted: 28 Mar 2001 06:37:40




"(...) Przenosisz jedna lyzeczke mleka do wody
mieszasz dokladnie, nastepnie jedna lyzeczke tej mieszaniny
przenosisz do szklanki z woda"

Istotnie, nie zauwazylem bledu. Przepraszam.

Drobiazg.

Ale wobec tego czy
nie lepiej bylo po prostu blad sprostowac?

A to, to juz jest po czesci zabawa. Mozna bylo skwitowac problem
krotkim "pomyliles sie w zadaniu", ale to byloby mniej zabawne.
Poza tym podanie _poprawnej_ odpowiedzi na _bledne_ zadanie,
czyli odpowiedzi odmiennej od oczekiwanej, daje innym do myslenia.

W ogole wielu uczestnikow grupy nie popiera rozwiazywania
zadan za innych, wola/ pomagac przez posrednie wskazowki
lub "dawanie do myslenia".
Moja ostatnia wypowiedz do Ciebie ("Przeczytaj dokladnie
jeszcze raz") tez byla tego rodzaju :-))

Czasem, owszem, moze to wygladac na naigrawanie sie z kogos,
"robienie balona". No coz, kwestia poczucia humoru (oraz stopnia
zadufania "ofiary" takiej edukacji).

Z sytuacji podobnych do tej ostatniej plynie jednak nauka,
nader wazna a czesto nie doceniana: "przeczytaj jeszcze raz".
Czesto slyszac (czytajac) zadanie podobne do pewnego juz znanego
"slyszymy co innego niz slyszymy". Jest ono tak bardzo podobne,
ze dekoncentrujemy sie, mowiac "tak, tak, wiem co dalej..."
Podkladamy sobie tresc znana, i "przegapiamy" jakis drobiazg
znaczaco wplywajacy na rozwiazanie.

I zdarza sie to nie tylko na lekcjach matematyki,
i nie tylko w szkole...

Maciek







Posted: 28 Mar 2001 09:45:26



Maciek:

Mozna bylo skwitowac problem krotkim "pomyliles sie w zadaniu",

Scislej mowiac nie w zadaniu lecz" napisales jedno slowo
przez pomylke nie tak.

ale to byloby mniej zabawne.

Przynajmniej unikneloby sie nudziarstwa i halasu.

Poza tym podanie _poprawnej_ odpowiedzi na _bledne_ zadanie,
czyli odpowiedzi odmiennej od oczekiwanej, daje innym do myslenia.

Nie tedy droga.

[...]
Czasem, owszem, moze to wygladac na naigrawanie sie z kogos,
"robienie balona". No coz, kwestia poczucia humoru (oraz stopnia
zadufania "ofiary" takiej edukacji).

Z sytuacji podobnych do tej ostatniej plynie jednak nauka,
nader wazna a czesto nie doceniana: "przeczytaj jeszcze raz".
Czesto slyszac (czytajac) zadanie podobne do pewnego juz znanego
"slyszymy co innego niz slyszymy". Jest ono tak bardzo podobne,
ze dekoncentrujemy sie, mowiac "tak, tak, wiem co dalej..."
Podkladamy sobie tresc znana, i "przegapiamy" jakis drobiazg
znaczaco wplywajacy na rozwiazanie.

I co z tego?

I zdarza sie to nie tylko na lekcjach matematyki,
i nie tylko w szkole...

Maciek


Komplikujesz Macku, probujesz usprawiedliwic a nawet
uzasadnic zachowanie aspoleczne. Lista poswiecona
jest matematyce. Idealnie, kazda uwaga i kazdy
dowcip pomagalby zrozumieniu, naswietlilby jakis
matematyczny element. W wypadku jesykow komputerowych,
tak wlasnie pisze Robert Lafore. Gdy w podreczniku C
tlumaczy strukture i unie, to porownuje je
do kuzynow, z ktroych jeden jest solidnym biznesmanem,
a drugi zajmuje sie kontrabanda/. Lafore pisze, ze
wygladaja podobnie, a dzialaja roznie. Dowcipna, swietna
analogia, wspaniale ulatwiajaca poczatkowemu programiscie
zapamietanie i zrozumienie dwoch syntaktycznie
podobnych, a majacych rozna/ role konstrukcji.

Jako minimum, uwagi i dowcipy na boku powinny byc
neutralne, nie powinny wprowadzac halasu, odwracac
uwagi od zasadniczej linii matematycznego watku.
Wtedy niech czasem nas rozerwa/.

Robienie ze zwyklego bledu w maszynopisaniu,
przy wstukiwaniu tresci zadania, jakiejs okazji do
wyz^ywania sie, nie jest oznaka poczucia humoru,
lecz intelektualna/ perwersja/, nic nmikomu
nie dajaca/, a na odwrot, marnujaca/ czas i bajty.

Pozdrawiam,

Wlodek





Maciek

Posted: 28 Mar 2001 11:39:51





Maciek:

(...)

Poza tym podanie _poprawnej_ odpowiedzi na _bledne_ zadanie,
czyli odpowiedzi odmiennej od oczekiwanej, daje innym do myslenia.

Nie tedy droga.

Ale przyznasz, ze droga przez zgadywanie "co autor zadania mial
na mysli" jest trudna, i jalowa - bo czesto zgaduje sie nie to,
o co akurat chodzilo.

Ten przypadek jest szczegolny, bo przelewanie z pustego w prozne
swiat, i prawie kazdy wie o co chodzi. Wiec faktycznie mozna bylo
poprawic zadanie, jak to zrobil P.D.
Zwykle jednak, nawet jesli podejrzewasz, ze pytajacy sie pomylil,
to jednak dajesz odpowiedz na to pytanie, ktore zadal, a nie na
to co Ci sie wydaje, ze chcial zadac. Mam racje?


[...]
Czasem, owszem, moze to wygladac na naigrawanie sie z kogos,
"robienie balona". No coz, kwestia poczucia humoru (oraz stopnia
zadufania "ofiary" takiej edukacji).

Z sytuacji podobnych do tej ostatniej plynie jednak nauka,
nader wazna a czesto nie doceniana: "przeczytaj jeszcze raz".
Czesto slyszac (czytajac) zadanie podobne do pewnego juz znanego
"slyszymy co innego niz slyszymy". Jest ono tak bardzo podobne,
ze dekoncentrujemy sie, mowiac "tak, tak, wiem co dalej..."
Podkladamy sobie tresc znana, i "przegapiamy" jakis drobiazg
znaczaco wplywajacy na rozwiazanie.

I co z tego?

To, ze warto uwazac co sie robi.


(...)

Komplikujesz Macku, probujesz usprawiedliwic a nawet
uzasadnic zachowanie aspoleczne.

Aspoleczne? Czyje? Naprawde nie wiem o czym mowisz.
Na marginesie:
nie kazde wyjasnienie jest usprawiedliwieniem, wiesz?


Lista poswiecona
jest matematyce. Idealnie, kazda uwaga i kazdy
dowcip pomagalby zrozumieniu, naswietlilby jakis
matematyczny element. W wypadku jesykow komputerowych,
tak wlasnie pisze Robert Lafore. Gdy w podreczniku C
tlumaczy strukture i unie, to porownuje je
do kuzynow, z ktroych jeden jest solidnym biznesmanem,
a drugi zajmuje sie kontrabanda/. Lafore pisze, ze
wygladaja podobnie, a dzialaja roznie. Dowcipna, swietna
analogia, wspaniale ulatwiajaca poczatkowemu programiscie
zapamietanie i zrozumienie dwoch syntaktycznie
podobnych, a majacych rozna/ role konstrukcji.

Jesli o mnie chodzi, to po takim "objasnieniu" mialbym chyba
metlik w glowie, a nie uporzadkowana wiedze o strukturach
i uniach. A analogii doprawdy nie widze tu zadnej.
Dzieki za referencje, bede prace p.Lafore omijal duzym lukiem.


Robienie ze zwyklego bledu w maszynopisaniu,
przy wstukiwaniu tresci zadania, jakiejs okazji do
wyz^ywania sie, nie jest oznaka poczucia humoru,
lecz intelektualna/ perwersja/, nic nmikomu
nie dajaca/, a na odwrot, marnujaca/ czas i bajty.

Przepraszam, nie pojmuje. O czym Ty w ogole piszesz?!
Przemysław Dębski wskazal dokladnie blad w zadaniu. Jednak
autor $Promyk$ nie pofatygowal sie z komentarzem.
Krzysztof Parzyszek pokusil sie o rozwiazanie algebraiczne,
a Michal Misiurewicz pokazal to samo "na skroty" (przy czym
obaj podali rozwiazania zadania "poprawnego", czyli nie tego,
ktore $Promyk$ dal, tylko tego ktore - byc moze - chcial dac).
Zas kohol podal scisla odpowiedz na zadanie.
Gdzie tu widzisz jakies wyzywanie sie i perwersje?!
Moze ja czegos nie doczytalem? ;-)

Maciek





<< . 1 . 2 . 3 . >>
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.367
miniBB.net © 2001-2010 transport vesto ekonomia ultimal knizki
  • Dłoń prawdę ci powie
  • Obserwując dłonie polityków, można odgadnąć emocje, jakie odczuwają oni względem omawianego przez siebie tematu - donosi „PLoS ONE”.
  • Czysty gaz, brudna woda?
  • Jeśli przewidywania dotyczące zasobów gazu łupkowego się potwierdzą, Polska stanie się europejskim potentatem jego wydobycia. Może to jednak mieć swoją cenę. Tak jak każda metoda wydobycia kopalin, także wydobycie gazu łupkowego niesie ze sobą szereg środowiskowych wyzwań.
  • Nadmiar wapnia szkodzi sercu
  • Przyjmowanie dużych ilości suplementów diety zawierających wapń może zwiększać ryzyko wystąpienia zawału serca - donosi strona internetowa pisma „British Medical Journal”