| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| samochody ciężarowe ° Auto giełda ° Sprzedam motocykle ° |
| Matma / Matura w Texasie, matura w Polsce czyli tylko krowa nie zmienia pogladow |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Pawel F. Gora
|
Posted: 11 Sty 2001 10:10:45 Np. czytam ksiazke popularnonaukowa, czy artykuly
w "Wiedzy i Zyciu" i wiem z grubsza, o czym pisza, dzieki temu, ze skonczylem liceum OGOLNOKSZTALCACE, Ależ oczywiście, sam tu protestowałem przeciwko redukowaniu wiedzy do wiedzy "bezpośrednio przydatnej" i podkreślałem zalety wykształcenia ogólnego. Problemem jest jednak gdzie się zatrzymać, co uznać za potrzebne do, nazwijmy to, ogólnego rozumienia świata, co jest wiedzą bezpośrednio i zawsze przydatną, co jest potrzebne do dalszego kształcenia się i wyboru zawodu, co wreszcie (powinno być na początku) rozwija ogólne zdolności poznawcze. Te wszystkie rzeczy powinny znaleźć się w programie. Pozostaje jednak całe mnóstwo wiadomości (na ogół prawdziwych, choć często niewłaściwie przedstawianych), które do żadnej z tych kategorii się nie zaliczają i są tylko zbędnym balastem. |
| Pawel F. Gora
|
Posted: 11 Sty 2001 10:20:02 Tak jak w moim przypadku: wiele ludzi narzeka na genetykę
w liceum... Choć są to tylko skromne podstawy, Mnie to, "niestety", zainteresowało i w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać nad studiami w tym kierunku. Niestety, po mat-infie zostają mi tylko algorytmy genetyczne na 3-cim roku informatyki - nie mam "podstaw" do zdawania na biologię... Nic się nie martw, matematyka i fizyka zajmują się obecnie genetyką jak najbardziej poważnie. Swoją drogą, jestem święcie przekonany, że o Mendlu i jego groszkach uczono mnie jeszcze w szkole podstawowej, ale w podstawówce miałem _dobrą_ nauczycielkę biologii. Niedawno zaś przeczytałem, że eksperymenty Mendla były naciągane - po prostu braciszkowie, którzy te kwiatki zbierali, chcieli przypodobać się ojcu opatowi :-) |
| Przemysław Dębski
|
Posted: 11 Sty 2001 10:53:48 -- --- Miód na moje serce, podpisuję się pod tym obiema rękami, nogami i
zębami, krwią własną utoczoną z palca serdecznego. Niestety, muszę zaprotestować przeciwko takiemu oto fragmentowi: :) Taki opis zapewne będzie (może być) zrozumiały dla ucznia, problem
w tym, że jest nieprawdziwy. Elektron NIE jest kuleczką, co sobie krąży, a jak ktoś raz nauczy się, że elektron kuleczką jest, to potem - jeśli w ciągu dalszej nauki (studiów) będzie zajmował się elektronami - bedzie miał poważne trudności ze zrozumieniem czym elektron naprawdę jest [któż to zresztą rozumie? ;-)] i z interpretacją takich pojęć, jak na przykład spin. To są trudności, z którymi w swojej pracy spotykam się nagminnie; piękny przegląd lepiej czegoś nie uczyć niż uczyć niewłaściwie - zresztą orbitale atomowe są licealiście naprawdę do niczego niepotrzebne i mogą raczej zaciemnić niż rozjaśnić obraz rzeczywistości. Zapewne w ogólnym przypadku masz rację, ale są szkoły o profilu, w którym wręcz te informacje są niezbędne. Np. w szkole elektronicznej, jak wytłumaczyć działanie lampy kineskopowej ? Na poziomie wiedzy ucznia szkoły średniej najlepiej to zrobić pokazując elektron właśnie jako kuleczkę. Prawdą jest że później jest trudno przezwyciężyć takie skojarzenia, ale czasami nie da się tego ominąć. Ale tak jest nie tylko w fizyce. Ja np. gdy teraz czytam jakiś akademicki podręcznik do matematyki, zrozumieć co tam jest napisane udaje mi się dopiero wtedy gdy "zapomnę" czego się wcześniej nauczyłem w szkole średniej. Wielu ludzi nie idzie przecież na studia i nie musi "zapominać" wiedzy ze szkoły średniej, wiedząc że elektron to kulka, a spin to znaczy obracanie mają chociaż pojęcie że coś takiego istnieje i mniej więcej jak to się wykorzystuje. To chyba lepiej niż nie wiedzieć nic. Za moich czasów licealnych nauczycielka chemii (jednak z trzech,
jakie miałem, w powszechnej opinii najlepsza, w mojej - najgorsza) wypisała na tablicy "równanie Schroedingera" w postaci HPsi = EPsi, tylko za cholerę nie umiała wytłumaczyć dlaczego na tej podstawie nie można napisać H = E. To po co w ogóle było to pisać? Omawiając model tranzystora, mój nauczyciel doszedł do układu dwóch oporników połączonych równolegle, przez jeden z nich płyną prąd 2 razy mniejszy niż w drugim :) Pzdr. P.D. |
| Boguslaw Szostak
|
Posted: 11 Sty 2001 13:08:37 "Pawel F. Gora" Np. czytam ksiazke popularnonaukowa, czy artykuly w "Wiedzy i Zyciu" i wiem z grubsza, o czym pisza, dzieki temu, ze skonczylem liceum OGOLNOKSZTALCACE, Dziwna sprawa. Ja wiem co pisza w Wiedzy i Zyciu, a konczylem Technikum Elektrotechniczne Ależ oczywiście, sam tu protestowałem przeciwko redukowaniu
wiedzy do wiedzy "bezpośrednio przydatnej" i podkreślałem zalety wykształcenia ogólnego. Dla porzadku - ja nie neguje potrzeby "wyksztalcenia ogolnego", ktore doceniam i sam sobie uzupelnilem licznymi lekturami. Problemem jest jednak gdzie
się zatrzymać, co uznać za potrzebne do, nazwijmy to, ogólnego rozumienia świata, co jest wiedzą bezpośrednio i zawsze przydatną, co jest potrzebne do dalszego kształcenia się i wyboru zawodu, co wreszcie (powinno być na początku) rozwija ogólne zdolności poznawcze. Te wszystkie rzeczy powinny znaleźć się w programie. Pozostaje jednak całe mnóstwo wiadomości (na ogół prawdziwych, choć często niewłaściwie przedstawianych), które do żadnej z tych kategorii się nie zaliczają i są tylko zbędnym balastem. Nie wiem co jest "zbednym balastem". Co raz zdarza mi sie z ktoregos "balastu" korzystac. Jednak istotnie nalezy rozwazyc czego nalezy WYMAGAC. Paweł Góra
Boguslaw |
| Marek Szyjewski
|
Posted: 11 Sty 2001 18:01:59 On Thu, 11 Jan 2001 11:10:45 +0100, "Pawel F. Gora" [ciach] Problemem jest jednak gdzie
się zatrzymać, co uznać za potrzebne do, nazwijmy to, ogólnego rozumienia świata, co jest wiedzą bezpośrednio i zawsze przydatną, co jest potrzebne do dalszego kształcenia się i wyboru zawodu, co wreszcie (powinno być na początku) rozwija ogólne zdolności poznawcze. |
| Czesław Klott
|
Posted: 11 Sty 2001 21:47:53 Na jedno z tych pytan-problemow latwo odpowiedziec: jedyna wiedza naprawde niezbedna praktycznie jest wiedza o tym, do ktorej dziurki wkladac jedzenie. Dla kazdego elementu skladowego calej reszty mozna znalezc czlowieka, dla ktorego ten element jest praktycznie nieprzydatny. Moim zdaniem najwazniesza jest wiedza, ktoredy do kasy ?? -- |
| Przemysław Dębski
|
Posted: 11 Sty 2001 21:38:26 Moim zdaniem najwazniesza jest wiedza, ktoredy do kasy ??
Zgadza się, trzeba jeszcze tylko spowodować żeby w tej kasie coś dla nas było, a w tym wypadku wiedza czasami okazuje się całkiem przydatnym narzędziem ... do "otwierania" różnych kas :) -- Pzdr. P.D. --------- |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |