matematyka
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
samochody ciężarowe ° Auto giełda ° Sprzedam motocykle °

Matura w Texasie, matura w Polsce czyli tylko krowa nie zmienia pogladow

Matma / Matura w Texasie, matura w Polsce czyli tylko krowa nie zmienia pogladow
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . >>
Autor Wiadomość
J.F.

Posted: 10 Sty 2001 23:11:14



Ze zdziwieniem niejakim zauwazylem ze watek "matura w Texasie" i
"matura w Polsce" jeszcze sie ciagnie. W zwiazku z tym, koryguje
niektore moje poglady wyrazane w trakcie owej dyskusji. Bazowaly
one bowiem na znajomosci szkoly z czasow gdy chodzilem do szkoly,
tzn. gdy wiekszosc rzeczy wygladala normalnie.

Ci - to byla komuna, czyli z zalozenia bylo nienormalnie :-)

Blad zrozumialem gdy zobaczylem niedawno ksiazki do fizyki, matematyki
i chemii z pierwszej klasy liceum (tej zaraz po szkole podstawowej).
Panowie i Panie! Nie bede sie brzydko wyrazal, ale komus sie w Min.
Edukacji po... ops... mlodz czyta... pomieszalo w glowach. To co tam sie
wyrabia na chemii, to ja mialem na pierwszym roku Elektroniki na PW.

Wiesz - 300 lat, a nawet i 100 lat temu profesor uniwersytetu nie
wiedzial tego co dzis uczy sie dzieci w podstawowce .. [no, moze z ta
100 przesadzilem]

Po jaka cholere i za jakie grzechy uczy sie dzieci o wiazaniach walencyjnych
i kowalencyjnych i orbitalach elektronowych????

Ale pomysl ile mozna uczyc na zasadzie 6kl - najmniejsza jednostka
materii jest atom, 8kl - sklada sie z jadra i elektronow ktore sa
czastkami elementarnymi, studia [wkrotce liceum] - czastki elementarne
skladaja sie ze skwarkow, doktoranckie wkrotce - skwarki sa objawem
fluktuacji drgan wlasnych funkcji strunowych.

Pewne rzeczy ktorych sie uczylismy sa klamstwem z punku widzenia
nowoczesnej chemii czy fizyki ...

I co one rozumieje z tych "orbitali" oprocz umiejetnosci narysowania
czegos w ksztalcie gruszki?.... Znajome dziecko nie kapowalo
w kazdym razie nic a nic, doskonale natomiast potrafilo owa gruszke
z pamieci narysowac.

No to co - uczyc je ze elektrony kraza w kolko dookola jadra po
okregu ?

A jesli dziecko tylko jakies gruszki rysuje - to moze to wina
nauczycielki/metodykow, a nie samego programu ?




Dokladnie. Tez to mialem. I nie wiem po jakie licho. Dopiero teraz (po
przeczytaniu parunastu, byc moze paruset stronach przeczytanych podrecznikow
i nie tylko) cos nie cos (wcale nie wszystko) z tego zaczynam kapowac. A w
pierwszej klasie musialem sie uczyc na pamiec - bez sensu, bo nie majac
pojecia o fizyce czastek elementarnych nic sie z tego nie skapuje.

To samo z fizyka (o tym juz pisalem). Po prostu teraz (mimo, ze mam juz to
za soba) widze, ze niezle bym wygarnal temu co ten zakochany program
wymyslil. Duzo szybciej by to poszlo, gdyby to bylo we wlasciwej kolejnosci.







Czesław Klott

Posted: 10 Sty 2001 23:11:39




[ciach]
Jaki wniosek wyciagniesz z tej anegdoty:

1. usunac wzor Balmera z programow nauczania - bo Bohr sobie poradzil
bez niego?

2. wprowadzic wzor Balmera do programow nauczania - bo z nim Bohrowi
bylo by duzo latwiej?

3. usunac model atomu Bohra z programow nauczania jako nieprzydatny
praktycznie - bo Balmer poradzil sobie bez niego?

4. wprowadzic model atomu Bohra do programow - jako ilustracje tego,
jak nowa wiedza wyjasnia niezrozumiale do tej pory fakty?


Wprowadzic do szkoly nauczycieli z pasja matematyczna, ktorzy beda umieli
to uczniom wytlumaczyc chocby na przkladzie krasnoludkow. Swego czasu
na I roku elektroniki linii dlugich uczono mnie w ten sposob, bo matematyka
nie nadazala.
Moim zdaniem, nauczyciel powinien byc rozliczany z tego co uczniowie umieja,
a nie co przerobil. Jego zmartwienie jak to zrobi.


--





Andrzej Lewandowski

Posted: 11 Sty 2001 01:37:12






Dokladnie. Tez to mialem. I nie wiem po jakie licho. Dopiero teraz (po
przeczytaniu parunastu, byc moze paruset stronach przeczytanych
podrecznikow
i nie tylko) cos nie cos (wcale nie wszystko) z tego zaczynam kapowac. A w
pierwszej klasie musialem sie uczyc na pamiec - bez sensu, bo nie majac
pojecia o fizyce czastek elementarnych nic sie z tego nie skapuje.

Ja studiuje informatyke i mysle, ze np. z chemia nie bede mial nigdy nic
wspolnego, z fizyka pewnie tez i pamietam, jak narzekalem na chemie, ale
dopiero teraz to doceniam. Np. czytam ksiazke popularnonaukowa, czy artykuly
w "Wiedzy i Zyciu" i wiem z grubsza, o czym pisza, dzieki temu, ze
skonczylem liceum OGOLNOKSZTALCACE, a nie ekonomik, w ktorym np. nie ma
pochodnej w programie matematyki, chemii wcale nie ma i uczniowie ucza sie
chyba tylko jak liczyc te "dulary".


Ach... Zapomnialem... Zaprzyjaznione dziecko chodzi do liceum o profilu
ekonomicznym.

A.L.






Andrzej Lewandowski

Posted: 11 Sty 2001 01:40:26




On Tue, 9 Jan 2001 20:33:49 -0600, "Andrzej Lewandowski"

[ciach]

Blad zrozumialem gdy zobaczylem niedawno ksiazki do fizyki, matematyki
i chemii z pierwszej klasy liceum (tej zaraz po szkole podstawowej).
Panowie i Panie! Nie bede sie brzydko wyrazal, ale komus sie w Min.
Edukacji po... ops... mlodz czyta... pomieszalo w glowach. To co tam sie
wyrabia na chemii, to ja mialem na pierwszym roku Elektroniki na PW.
Po jaka cholere i za jakie grzechy uczy sie dzieci o wiazaniach walencyjnych
i kowalencyjnych i orbitalach elektronowych???? Matematyka i fizyka nie
nie lepsze. Czego te dzieci beda sie uczyly w klasach nastepnych i
nastepych?...
I co one rozumieje z tych "orbitali" oprocz umiejetnosci narysowania
czegos w ksztalcie gruszki?.... Znajome dziecko nie kapowalo
w kazdym razie nic a nic, doskonale natomiast potrafilo owa gruszke
z pamieci narysowac.

[ciach]

A.L.

Posluzyc sie wiadonosciami o orbitalach, zrozumiec je moze ktos, kto
zna przynajmniej podstawy mechaniki kwantowej.

Ale czy to oznacza, ze tylko takie osoby powinny wiedziec, ze sa takie
rzeczy jak orbitale i ze od nich zaleza rodzaje wiazan chemicznych?

Ja tez tak uwazalem w poprzedniej dyskusji. Ale po glebszym
zastanowieniu.... I dyskusji z zaprzyjaznionym dzieckiem...
Tylko krowa nie zmienia zdania :)

A.L.

P.S. Zaprzyjaznione dzieko, posiadajac klopoty z chemii wzielo
korepetycje. Niestety, korepetytor nauczal je o "wartosciowosci"
pierwiastkow. Dziecko dostalo dwojke, bo "teraz nie ma
wartosciowosci tylk sa orbitale".

A.L.






Delfino Delphis

Posted: 11 Sty 2001 09:30:27




Nareszcie ktos o pogladach zblizonych do moich.
Jaki material z matematyki trzeba opanowac/zrozumiec aby pojac te fizyke.
Toc pochodne i calki sa dopiero w IV klasie, a i to tylko te najprostsze.

Wlasnie... dopiero... :(


Delfino

--
"Two possibilities exist: Either we are alone in the Universe
or we are not. Both are equally terrifying." [Arthur C.Clarke]




Pawel P. Baran

Posted: 11 Sty 2001 10:02:06



Mnie to, "niestety",
zainteresowało i w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać nad studiami w
tym kierunku.
Niestety, po mat-infie zostają mi tylko algorytmy genetyczne na 3-cim
roku informatyki - nie mam "podstaw" do zdawania na biologię...
To już chyba lepiej - MISMaP, jakiś inteligentny opiekun, który ma wejścia

wśród biologów, z czasem coraz bardziej się zagłębiać w tamtą dziedzinę -
zwykle jest tak, że ludzie o innym (co przeważnie znaczy: szerszym, a
przynajmniej nieszablonowym) spojrzeniu są traktowani wśród naukowców jak
prawdziwy dar niebios. To co, że na początku taki informatyk/matematyk
będzie trochę z tyłu? Francis Crick (ten od helisy DNA) zaczynał jako fizyk,
potem pracował jako specjalista od bomb głębinowych (akurat była wojna) i
gryzipiórek w admiralicji; po wojnie zaczął od krystalografii i takich tam,
zbaczając w kierunku biologii o tyle tylko, że przedmiotem badań były (o ile
mnie pamięć nie zwodzi) kryształy białek. Ale sukcesywnie - coraz bardziej
stawał się biologiem. A gdzie zaszedł?... Wybór kierunku studiów coraz
częściej jest sprawą drugorzędną. I bardzo dobrze zresztą.

Paweł







Pawel F. Gora

Posted: 11 Sty 2001 10:00:39




z całą
odpowiedzialnością mogę powiedzieć że uczenie się zagadnień na pamięć jest
najczęściej spowodowane niekompetencją pedagogiczną nauczycieli, naprawdę
nie ma takiego przedmiotu którego nie dałoby się wyłożyć zrozumiale.

Miód na moje serce, podpisuję się pod tym obiema rękami, nogami i
zębami, krwią własną utoczoną z palca serdecznego. Niestety, muszę
zaprotestować przeciwko takiemu oto fragmentowi:

Faktem jest że wiele rzeczy niezbędnych do
zrozumienia materiału wykracza znacznie poza poziom szkoły średniej, podany
tutaj przykład z chemii jest bardzo dobry, ale należy zwrócić uwagę że jest
to wykład na, że tak powiem innym poziomie abstrakcji, mówi się że ten
elektron walencyjny to taka kuleczka co krąży sobie po ostatniej orbicie ...
itd. i ten opis powinien być zrozumiały dla ucznia.

Taki opis zapewne będzie (może być) zrozumiały dla ucznia, problem
w tym, że jest nieprawdziwy. Elektron NIE jest kuleczką, co sobie
krąży, a jak ktoś raz nauczy się, że elektron kuleczką jest, to
potem - jeśli w ciągu dalszej nauki (studiów) będzie zajmował
się elektronami - bedzie miał poważne trudności ze zrozumieniem
czym elektron naprawdę jest [któż to zresztą rozumie? ;-)]
i z interpretacją takich pojęć, jak na przykład spin. To są trudności,
z którymi w swojej pracy spotykam się nagminnie; piękny przegląd
lepiej czegoś nie uczyć niż uczyć niewłaściwie - zresztą
orbitale atomowe są licealiście naprawdę do niczego niepotrzebne
i mogą raczej zaciemnić niż rozjaśnić obraz rzeczywistości.

Za moich czasów licealnych nauczycielka chemii (jednak z trzech,
jakie miałem, w powszechnej opinii najlepsza, w mojej - najgorsza)
wypisała na tablicy "równanie Schroedingera" w postaci
HPsi = EPsi, tylko za cholerę nie umiała wytłumaczyć dlaczego
na tej podstawie nie można napisać H = E. To po co w ogóle było
to pisać?



<< . 1 . 2 . 3 . 4 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 3.634
miniBB.net © 2001-2008 op19 transport ekonomia
  • Akupunktura, czyli żadne czary-mary
  • To jedna z niewielu metod medycyny niekonwencjonalnej, która została uznana przez jej klasyczną siostrę. Choć nie do końca wiadomo na czym polega jej działanie, grunt, że w leczeniu bólu naprawdę jest skuteczna.
  • Przełomowy zabieg - Claudia oddycha oskrzelami wyhodowanymi w laboratorium

  • Potwierdzone: oto szczątki Mikołaja Kopernika
  • Szwedzcy naukowcy potwierdzają - szczątki znalezione we Fromborku pod koniec 2005 roku należą do Mikołaja Kopernika. W tej historii jest jeden dobry pomysł, włosy Kopernika i stara książka