| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| samochody ciężarowe ° Auto giełda ° Sprzedam motocykle ° |
| Matma / Matura w Texasie, matura w Polsce czyli tylko krowa nie zmienia pogladow |
| . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Andrzej Lewandowski
|
Posted: 10 Sty 2001 02:33:49 Ze zdziwieniem niejakim zauwazylem ze watek "matura w Texasie" i "matura w Polsce" jeszcze sie ciagnie. W zwiazku z tym, koryguje niektore moje poglady wyrazane w trakcie owej dyskusji. Bazowaly one bowiem na znajomosci szkoly z czasow gdy chodzilem do szkoly, tzn. gdy wiekszosc rzeczy wygladala normalnie. Na lekcjach matematyki w szkole podstawowej uczylismy sie liczyc pieniadze, a na lekcji geografii rysowalismy plan okolicy. Blad zrozumialem gdy zobaczylem niedawno ksiazki do fizyki, matematyki i chemii z pierwszej klasy liceum (tej zaraz po szkole podstawowej). Panowie i Panie! Nie bede sie brzydko wyrazal, ale komus sie w Min. Edukacji po... ops... mlodz czyta... pomieszalo w glowach. To co tam sie wyrabia na chemii, to ja mialem na pierwszym roku Elektroniki na PW. Po jaka cholere i za jakie grzechy uczy sie dzieci o wiazaniach walencyjnych i kowalencyjnych i orbitalach elektronowych???? Matematyka i fizyka nie nie lepsze. Czego te dzieci beda sie uczyly w klasach nastepnych i nastepych?... I co one rozumieje z tych "orbitali" oprocz umiejetnosci narysowania czegos w ksztalcie gruszki?.... Znajome dziecko nie kapowalo w kazdym razie nic a nic, doskonale natomiast potrafilo owa gruszke z pamieci narysowac. Za komuny byl taki dowcip: "Kto wymyslil Komune - urzednicy czy uczeni?" Przwidlowa odpowiedz: "urzednicy, bo uczeni by najpierw wyprobowali na myszach". Analogia nasuwa sie sama przez sie - gdyby programy wmyslili pedagodzy, wyprobowaliby je najpierw na myszach. Albo na sobie. A.L. |
| mentis
|
Posted: 10 Sty 2001 09:49:13 Witam. Uważam ze zdeczka demonizujesz te sprawy. Mi osobiscie podabalo sie jezeli moglem doswiadczyc chocby okrojonej wiedzy o czastkach na lekcjach jeszcze w podstawowce. To pozwolilo mi chociazby zrozumiec pare innych ksiazek, ktore o tym dokladniej traktowaly. Poza tym z tego co wiem, program przedmiotow scislych slabnie z roku na rok. Wezmy chociazby te nieszczesna matme. Uwazam, ze im wczesniej dziecku przedstawi sie obraz mimo iz go nie jest w stanie pojac, nie jest to zla rzecza, bo potem bedzie mu duzo latwiej powiazac, zwiazac i zrozumiec bardziej zlozone rzeczy. Tak samo u mnie na mat. dyskretnej wielu ludzi nie jest w stanie pojac i zrozumiec pewnych dowodow, a mimo to sa one przeprowadzane. Wiadomo, nie wszyscy beda np. informatykami, fizykami, chemikami, ale tak juz jest i trzeba dac szanse dzieciom w kazdej dziedzinie i stawiac poprzeczke wyzej niz sa w stanie podskoczyc. Tak w ogole za opisywanych przez Ciebie czasow raczej nie mogliscie liczyc pieniedzy, bo ich nie bylo :) To ze niektorzy nie sa w stanie pewnych rzeczy sobie wyobrazic, wcale nie jest czyms tragicznym i tak mamy z tym do czynienia na codzien stykajac sie z innymi ludzmi, ich ignorancja i brakiem elastycznosci. Pozdrawiam Ze zdziwieniem niejakim zauwazylem ze watek "matura w Texasie" i
"matura w Polsce" jeszcze sie ciagnie. W zwiazku z tym, koryguje niektore moje poglady wyrazane w trakcie owej dyskusji. Bazowaly one bowiem na znajomosci szkoly z czasow gdy chodzilem do szkoly, tzn. gdy wiekszosc rzeczy wygladala normalnie. Na lekcjach matematyki w szkole podstawowej uczylismy sie liczyc pieniadze, a na lekcji geografii rysowalismy plan okolicy. Blad zrozumialem gdy zobaczylem niedawno ksiazki do fizyki, matematyki i chemii z pierwszej klasy liceum (tej zaraz po szkole podstawowej). Panowie i Panie! Nie bede sie brzydko wyrazal, ale komus sie w Min. Edukacji po... ops... mlodz czyta... pomieszalo w glowach. To co tam sie wyrabia na chemii, to ja mialem na pierwszym roku Elektroniki na PW. Po jaka cholere i za jakie grzechy uczy sie dzieci o wiazaniach walencyjnych i kowalencyjnych i orbitalach elektronowych???? Matematyka i fizyka nie
nie lepsze. Czego te dzieci beda sie uczyly w klasach nastepnych i nastepych?... I co one rozumieje z tych "orbitali" oprocz umiejetnosci narysowania czegos w ksztalcie gruszki?.... Znajome dziecko nie kapowalo w kazdym razie nic a nic, doskonale natomiast potrafilo owa gruszke z pamieci narysowac. Za komuny byl taki dowcip: "Kto wymyslil Komune - urzednicy czy uczeni?" Przwidlowa odpowiedz: "urzednicy, bo uczeni by najpierw wyprobowali na myszach". Analogia nasuwa sie sama przez sie - gdyby programy wmyslili pedagodzy, wyprobowaliby je najpierw na myszach. Albo na sobie. A.L. |
| Przemysław Dębski
|
Posted: 10 Sty 2001 15:01:58 [ciach] ... wiesz, w szkołach specjalnych to i owszem dostosowuje się program do potencjalnych możliwości uczniów, ale w normalnej szkole jest odwrotnie i bardzo dobrze zresztą. Zgadzam się, że potencjalnemu zjadaczowi hamburgerów i oglądaczowi beverly hills do niczego nie jest potrzebna wiedza o elektronach walencyjnych itd. natomiast cieszy mnie to że nasze szkoły starają sie wychowac ludzi na coś wiecej niż takowych zjadaczy i oglądaczy. P.D. |
| Andrzej Mroz
|
Posted: 10 Sty 2001 16:55:55 Dokladnie. Tez to mialem. I nie wiem po jakie licho. Dopiero teraz (po
przeczytaniu parunastu, byc moze paruset stronach przeczytanych podrecznikow i nie tylko) cos nie cos (wcale nie wszystko) z tego zaczynam kapowac. A w pierwszej klasie musialem sie uczyc na pamiec - bez sensu, bo nie majac pojecia o fizyce czastek elementarnych nic sie z tego nie skapuje. Ja studiuje informatyke i mysle, ze np. z chemia nie bede mial nigdy nic wspolnego, z fizyka pewnie tez i pamietam, jak narzekalem na chemie, ale dopiero teraz to doceniam. Np. czytam ksiazke popularnonaukowa, czy artykuly w "Wiedzy i Zyciu" i wiem z grubsza, o czym pisza, dzieki temu, ze skonczylem liceum OGOLNOKSZTALCACE, a nie ekonomik, w ktorym np. nie ma pochodnej w programie matematyki, chemii wcale nie ma i uczniowie ucza sie chyba tylko jak liczyc te "dulary". pzdr Andrzej |
| Przemysław Dębski
|
Posted: 10 Sty 2001 17:54:40 Dobra, ale troche chyba mylisz pojecia. Andrzej wyraznie powiedzial, ze
koles z ktorym mial do czynienia potrafil to wszystko opisac, opowiedziec, wyrysowac (byc moze mial nawet 5 na swiadectwie z chemii). Ale to nie jest wszystko takie proste. Zeby zrozumiec dlaczego takie a nie inne wiazanie sie tworzy, trzeba poczytac o czastkach elementarnych i to dosc dokladnie
(mniej wiecej tak jak sie to przerabia w 4-ej klasie; w kazdym razie CO NAJMNIEJ
tak dokladnie). A nie na odwrot. Po co sie uczyc na pamiec, ze w takiej reakcji to takie a takie wiazanie sie tworzy, a w innej inne. To jest po prostu bez sensu. Jest w tym sporo racji, ale moim zdaniem wszystko zależy od nauczyciela. Np. w szkole średniej mieliśmy coś takiego jak podstawy elektrotechniki. W drugiej klasie na tym przedmiocie niezbędny był rachunek na liczbach zespolonych i jakoś ta pani potrafiła nas tego nauczyć, choć normalnie uczą tego dopiero na studiach. Jeżeli nauczyciel dobrze rozłoży program nauczania, to okaże się że i na lekcjach chemi znajdzie się czas na mały wstęp do cząstek elementarnych. Faktem jest że wiele rzeczy niezbędnych do zrozumienia materiału wykracza znacznie poza poziom szkoły średniej, podany tutaj przykład z chemii jest bardzo dobry, ale należy zwrócić uwagę że jest to wykład na, że tak powiem innym poziomie abstrakcji, mówi się że ten elektron walencyjny to taka kuleczka co krąży sobie po ostatniej orbicie ... itd. i ten opis powinien być zrozumiały dla ucznia. Zawsze zresztą i przy każdym temacie można by się tak zagłębić w dane zjawisko żeby można było powiedzieć że to już uczniów przerasta. Na przykład gdy w podstawówce uczą dzieci dodawania, ktoś mógłby się złapać za głowę i powiedzieć że grupa abelowa to stanowczo temat za wczesny dla dzieci z podstawówki :) Mó jstosunek do uczenia się na pamięć jest podobny, z tym że z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć że uczenie się zagadnień na pamięć jest najczęściej spowodowane niekompetencją pedagogiczną nauczycieli, naprawdę nie ma takiego przedmiotu którego nie dałoby się wyłożyć zrozumiale. Co do zjadaczy hamburgerow i ogladaczy beverly hills to akurat nie mam nic
przeciwko temu. Lepiej jak taki sobie zje tego hamburgera, a potem oglada TV cal wieczor, niz mialby wyjsc z baseballem na miasto... a to ze on sobie
oglada - to i lepiej dla mnie. Byc moze jest zdolniejszy ode mnie, ale nie wykorzysta l zdolnosci i juz - tym lepiej dla mnie, bede mial wieksza szanse w zyciu :-).
W sumie racja, musze przemyśleć czy nie otworzyć budki z hamburgerami :) Pzdr. P.D. |
| Łukasz Kalbarczyk
|
Posted: 10 Sty 2001 18:34:43 Ze zdziwieniem niejakim zauwazylem ze watek "matura w Texasie" i
"matura w Polsce" jeszcze sie ciagnie. W zwiazku z tym, koryguje niektore moje poglady wyrazane w trakcie owej dyskusji. Bazowaly one bowiem na znajomosci szkoly z czasow gdy chodzilem do szkoly, tzn. gdy wiekszosc rzeczy wygladala normalnie. Na lekcjach matematyki w szkole podstawowej uczylismy sie liczyc pieniadze, a na lekcji geografii rysowalismy plan okolicy. Dzisiejszy Ekonomik... ... Po jaka cholere i za jakie grzechy uczy sie dzieci o wiazaniach
walencyjnych i kowalencyjnych i orbitalach elektronowych???? Matematyka i fizyka nie
nie lepsze. Czego te dzieci beda sie uczyly w klasach nastepnych i nastepych?... Z jednej strony niepotrzebnie, z drugiej całkiem potrzebnie. Wg mnie Liceum Ogólnokształcące ma wykształcić ogólnie (ale mądrze napisałem), tzn wszystkiego, ale w małym stopniu, tak, żeby ten, kogo to "coś" zainteresuje (a jest naprawdę wiele osób interesujących się różnymi rzeczami - znów mądrość) mógł pogłębić wiedzę na studiach. Przykład: znajoma bardzo interesowała się matematyką, skończyła liceum w biochemie, a poszła na POLONISTYKĘ, bo ją to akurat w liceum zainteresowało. Nie zrobiłaby pewnie tak, jakby uczyli ją przez 4 lata rysować mapki, czy liczyć kasę, czy procenty na kalkulatorze, albo pisać na maszynie bez patrzenia na klawiaturę... I co one rozumieje z tych "orbitali" oprocz umiejetnosci narysowania
czegos w ksztalcie gruszki?.... Znajome dziecko nie kapowalo w kazdym razie nic a nic, doskonale natomiast potrafilo owa gruszke z pamieci narysowac. Teraz potrafi rysować, kiedyś może go to zainteresuje... Tak jak w moim przypadku: wiele ludzi narzeka na genetykę w liceum... Choć są to tylko skromne podstawy, Mnie to, "niestety", zainteresowało i w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać nad studiami w tym kierunku. Niestety, po mat-infie zostają mi tylko algorytmy genetyczne na 3-cim roku informatyki - nie mam "podstaw" do zdawania na biologię... -- ____________________________________ Łukasz Kalbarczyk (ICQ: 84004777) http://www.npfaq.prv.pl |
| Czesław Klott
|
Posted: 10 Sty 2001 22:03:27 [ciach] ..........Nie bede sie brzydko wyrazal, ale komus sie w Min. Edukacji po... ops... mlodz czyta... pomieszalo w glowach. To co tam sie
wyrabia na chemii, to ja mialem na pierwszym roku Elektroniki na PW. Po jaka cholere i za jakie grzechy uczy sie dzieci o wiazaniach walencyjnych i kowalencyjnych i orbitalach elektronowych???? Matematyka i fizyka nie nie lepsze. Czego te dzieci beda sie uczyly w klasach nastepnych i nastepych?... I co one rozumieje z tych "orbitali" oprocz umiejetnosci narysowania czegos w ksztalcie gruszki?.... Znajome dziecko nie kapowalo w kazdym razie nic a nic, doskonale natomiast potrafilo owa gruszke z pamieci narysowac. Nareszcie ktos o pogladach zblizonych do moich. Jaki material z matematyki trzeba opanowac/zrozumiec aby pojac te fizyke. Toc pochodne i calki sa dopiero w IV klasie, a i to tylko te najprostsze. -- |
| . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |