| Matma / De rev.orb.TEMP.-XVI |
| Autor | Wiadomość |
| Pawel PETERKA
|
Posted: 26 Kwi 2000 15:01:26 De revolutionibus orbium TEMPORIS-XVI ============================== ZMIENIA SIE HISTORIA ŚWIATA. I nie chodzi tu o to, ze zmienia się nasza wiedza o przeszłości, ale że zmieniają się również MINIONE FAKTY I ZDARZENIA. One tam, w przeszlosci, zmieniaja sie naprawde..... Nasza pamiec konserwuje zdarzenia, tak jak pamiec pasazera pociagu konserwuje i zapamietuje mijane krajobrazy. Ale w tych krajobrazach akcja ciagle trwa, mimo ze je minelismy. One sie zmieniaja. Tak samo zmieniaja sie chwile minione. Chociaz pamiec o nich pozostaje ciagle ta sama. ---------------------------------------------------------------------------- Caly wszechswiat na najmniejszych poziomach swojego istnienia cechuje "kwantowosc". Wszechswiat nie moze nie byc "kwantowalny". Czasoprzestrzen to mglawica malenkich "kwareczkow" (iskierek) czasu i przestrzeni. Owe "kwareczki" istnieja przez nikly ulamek sekundy (to sa czasy rzedu 10^-30 sek), po czym gina. Potem znow pojawiaja sie i znowu gina. Pojawiaja sie w postaci bilionow krotkotrwalych czasteczek wirtualnych, z ktorych niektore tylko istnieja nieco dluzej, ale nawet i one w sposob nieciagly, lecz "skokowy": sa, nie ma ich, sa, nie ma itp. Kiedy nasze oczy patrza na swiat, widza owe miliardy "iskierek" wszechswiata w rozmaitych polaczeniach i asocjacjach. Fotony przekazuja obraz naszemu wzrokowi, ale przeciez nie moga przekazac naszym oczom widoku "subczasteczkowego", bo dlugosc fali swiatlnej jest bardzo konkretna. To, co nasze oczy postrzegaja w otaczajacej nas rzeczywistosci jest bardzo subiektywne i zalezne w duzym stopniu od ogladajacego, od jego sposobu filtrowania wrazen, kata patrzenia, polozenia, itp. Kazdy jakos tam po swojemu wylapuje z owych bilionow "iskierek" wszechswiata pewien obraz zlozony z milionow polaczen i asocjacji. Tu musze posluzyc sie pewna analogia, zwiazana ze sposobem "patrzenia" zaby. Biolodzy (zoolodzy) mowia, ze zaba widzi otaczajacy ja swiat swoimi oczami jako biala tablice, na ktorej nic nie ma. Dopiero kiedy cos sie poruszy, tworzy na owej bialej tablicy wyrazny, ciemniejszy slad. Wtedy zaba skacze, chwyta i polyka, bo taki slad zostawia zazwyczaj jakas lecaca mucha, komar lub owad. To, co zaba widzi musi zatem byc jej w pewnej mierze potrzebne, uzyteczne. Cos podobnego ma miejsxce w przypadku "czlowieczego" patrzenia na swiat. Cos widzimy, czegos nie widzimy. Mamy swoje wewnetrzne "oglady", ktore kieruja nasze oczy w regiony, ktore nas najbardziej interesuja. ===================================== Sporo ludzi wierzy, ze "przeszlosc" jakos tam istnieje W PRZESZLOSCI, ze "co sie stalo, to sie stalo, i juz nie mozna tego zmienic". To jest blad. Przeszlosc bowiem ma biliony roznych scenariuszy, roznych "prezentacji". Rozpatrywany byl w tym watku tzw. "paradoks dziadka". Paradoks ten mowi, ze czlowiek, ktory cofnalby sie w przeszlosc do czasow mlodosci swojego dziadka i go tam w owej przeszlosci zabil (brrrrrr) moglby spowodowac takie zaklocenia w ciagu zdarzen, ze moglby sie w ich wyniku wcale nie narodzic. Rozwazajac powyzszy paradoks zakladamy istnienie PRZESZLOSCI W PRZESZLOSCI (brzmi to troche jak zawartosc "cukru w cukrze"....). Tymczasem tak byc nie musi. Czasoprzestrzen to milardy "iskierek" (kwantow czasoprzestrzeni), ktore obserwujemy swoim wzrokiem zawsze coraz to inaczej. I gdyby nawet powiodla sie podroz w czasie w przeszlosc, to prawdopodobnie i tak nie byloby tam juz mojego dziadka ani dostrzeglbym tam opisywanych w podrecznikach historii zdarzen. Podobnie bowiem jak uklad pomiarowy nie pozwala zmierzyc dokladnie jednoczesnie polozenia i pedu elektronu, tak i obserwator "cofniety o 50 lat do tylu w czasie" nie dostrzeglby niczego takiego, co byloby zgodne z jego pamiecia zdarzen albo z opisami z kartek historii. Jego oczy na tyle mocno zaklocilyby "jego wlasny oglad swiata", iz to, co ujrzalby, byloby obrazem juz raczej czegos, co byloby zgodne z jego doswiadczeniem dotychczasowym, z jego systemem percepcji i filtrowania wrazen, z jego systemem wartosci, ocen itp. A zatem nie ma juz takiej przeszlosci jaka zapamietalismy. Niewidzialna reka wymazala tam wszystko, rozsypala "wszystko" jak drobiny farby w aerozolu na wszystkie mozliwe strony. Na pytanie zas, czy zostaje jakis slad po naszym istnieniu - nie odpowiem na razie, bo to juz pytanie filozoficzne. =========================================================== Jesli przyjmiemy, ze "istnienie" wszechswiata nie odbywa sie w sposob ciagly, ale "kwantowy" (skokowy, dyskretny), to ma sens rozwazanie ilosci wszechswiatow zanjdujacych sie w interwale czasowym jedenej sekundy. Te wszechswiaty oddzielone sa od siebie pewnymi interwalami "niemierzalnymi", bo sa to przeskoki fazowe w "porwanej" pianie czasoprzestrzeni. Te interwaly-odleglosci dotyczaca "czola fali" przesunietych wzgledem siebie i biegnacych wzdluz strzalki czasu rozszerzajacych sie przestrzeni. W makroskali wszechswiat jawi sie naszym oczom jako ciagly, ale to tylko zludzenie. Owe najmniejsze "kwareczki" czasoprzestrzeni "zyja" bardzo krotko (czasy rzedu 10^-30 sek), umieraja i rodza sie ponownie w owych minimikrosekundach, zatem nawet nie zauwazamy ani smierci wszechswiata i nas samych, ani powtornego zmartwychwstania. ============================================================== Podobno oko ludzkie nie rejestruje wiecej anizeli 100 obrazow otaczajacego nas swiata w ciagu sekundy. A ile wszechswiatow moze umierac i rodzic sie na nowo w ciagu sekundy? Tryliony trylionow.....A zatem oko nasze slizga sie po nich jedynie i wylapuje co ktorys, co trylionowy powiedzmy (nalezy podac znacznie wieksza liczbe), pozostale zas nie sa przez nasz narzad wzroku rejestrowane. Rozwine te mysl w nastepnym poscie. Pozdrawiam Pawel PETERKA -- Własna strona WWW, w 5 minut, bez znajomości HTML - http://wizytowka.pl |