| Matma / De revolutionibus orbis TEMPORIS - V |
| Autor | Wiadomość |
| Pawel PETERKA
|
Posted: 27 Mar 2000 11:26:56 De revolutionibus orbis TEMPORIS (5) ============================ W poprzednich postach napisalem, ze nasza PRZESZLOSC podlega zmianom. Zmienia sie cala historia swiata, zmieniają się MINIONE FAKTY I ZDARZENIA. Nasza pamięć ukazuje nam zdarzenia przeszłe w pewnej "statyczności", jakby już nie podlegające zmianom. Tymczasem wcale tak nie jest w rzeczywistosci. One naprawde sie zmieniaja! =================================================================== Wroce na chwile do tresci ostatnich dwoch postow. Otoz napisalem w poscie nr 3, ze fantasci i literaci wymyslili 5-y wymiar z powodu pewnego bezwladu myslenia. Jesli ktos operuje wylacznie mechanika klasyczna i probuje za jej pomoca opisywac zjawiska kwantowe, dochodzi do podobnych nieporozumien. Kot Schrodingera musi wowczas z koniecznosci pojawiac sie jako generator dwoch niezaleznych swiatow (w jednym jest a w drugim go nie ma). To oczywiscie nonsens. Umysl ludzki ma pewna tendencje do "ustatyczniania". Chcialby zobaczyc majestat wszechswiata w jakiejs chwili, a nawet w wielu chwilach naraz - statytycznie, w bezruchu..... I tak wlasnie sie dzieje, kiedy ktos zaczyna analizowac "co by bylo gdyby" i podstawia pod to podroze w czasie. Hipotetyczne podroze w czasie, podroze w przeszlosc, powoduja zaburzenia w przeszlosci. "Zabicie dziadka" generuje swiat, w ktorym moglbym sie wcale nie narodzic. Dostalem dziesiatki listow od osob probujacych rozwiazac ten paradoks. Tresci tych listow sa mniej wiecej podobne, cytuje: "Peterka, paradoks dziadka rozwiazuje sie bardzo prosto: po prosto kiedy cofasz sie w przeszlosc i zaklocasz bieg wydarzen, wtedy tworzysz nowe nitki czasu rozciagajece sie od momentu zaklocenia! To takie proste, a ty sie tyle meczysz z tym paradoksem". I to jest wlasnie dowod na absolutne niezrozumienie tego paradoksu! Co pomyslelibysmy o czlowieku, ktory by uwazal ze rzeka moze plynac TYLKO JEDEN STATEK, a dla nestepnego nalezaloby wykopac nowe koryto rzeki? Co pomyslelibysmy o pasazerze pociagu, ktory uwazalby, ze mijany i obserwowany krajobraz jest STALY I NIEZMIENNY, zas jesli jedzie jakis inny pociag z tylu, i w krajobrazie zachodza jakies zmiany, to znaczy ze ten pociag jedzie po innych torach? Czas ma troche wlasnie takie wlasciwosci rzeki, ktora plynie woda, albo torow, po ktorych mknie pociag, jeden, drugi, trzeci...... Chwile przesuwaja sie ku przeszlosci, ale w slad za nami przesuwaja sie ku przyszlosci nastepne chwile. Ten czas odmierza sie metrycznie za pomoca wzoru L=i*c*t co oznacza ze kazada sekunda tworzy w kierunku "i" smuge o dlugosci 300 000 km, to oznacza rowniez, ze miliardy przestrzeni poukladanych jest w tej smudze czasoprzestrzennej. I nie oznacza to wcale, ze ZA NAMI nie mknie zaden kolejny pociag, ze nie ma wody za naszym statkiem, po minieciu okreslonego punktu ...... *** Wszystkie zjawiska w przyrodzie zachodza tak, aby praca wykonana przez uklad byla minimalna (entropia). Ksztal zwyklek kropli rosy to kulka, poniewaz praca blony powierchniowej, spinajacej wode, jest wowczas najmniejsza. Przyroda nie ma zwyczaju mnozyc bytow ponad stan i tworzyc miliardow swiatow tylko po to aby wyprobowac wszystkie mozliwe alternatywy. Jest raczej odwrotnie. Niepotrzebne alternatywy sa usuwane i obcinane. Taka analogia niech bedzie ewolucja swiata zwierzecego. Przyroda niszczy niepotrzebne formy i zachowuje tylko niektore. Gdyby mialy istniec "alternatywne" wszechswiaty, rozumiane jako rozwidlenia od toru czasu naszego swiata, to byloby to takie wlasnie zupelnie niepotrzebne uzytkowanie energii. (Mowiac o swiatach "alternatywnych" nie mam na mysli tutaj "czarnych dziur" i tego co moze byc po jej drugiej stronie - to zupelnie inny temat). To GDZIE zmienia sie ta przeszlosc? Zadawano mi ciagle to pytanie. Wroce do tego w kolejnych postach. Pozdrawiam Pawel PETERKA -- nowa oferta, nowe mozliwosci, nowe ceny - http://rubikon.pl |
| Marek Szyjewski
|
Posted: 27 Mar 2000 15:05:13 On Mon, 27 Mar 2000 13:26:56 +0200, "Pawel PETERKA" De revolutionibus orbis TEMPORIS (5)
============================ W poprzednich postach napisalem, ze nasza PRZESZLOSC podlega zmianom. Zmienia sie cala historia swiata, zmieniają się MINIONE FAKTY I ZDARZENIA. Nasza pamięć ukazuje nam zdarzenia przeszłe w pewnej "statyczności", jakby już nie podlegające zmianom. Tymczasem wcale tak nie jest w rzeczywistosci. One naprawde sie zmieniaja! Poprzednio przyznales, ze owe zmiany sa niepoznawalne. Co wobec tego znaczy oswiadczenie, ze one "naprawde" zachodza? ===================================================================
Wroce na chwile do tresci ostatnich dwoch postow. Otoz napisalem w poscie nr 3, ze fantasci i literaci wymyslili 5-y wymiar z powodu pewnego bezwladu myslenia. To jest kompletna bzdura. Opisalem dokladnie kto i kiedy stworzyl analityczna geometrie wielowymiarowa - to nie byli pisarze ani fantasci, a matematycy. Nonsensem historycznym jest rowniez twierdzenie, jakoby "wymiary wymyslano kolejno". Nie. Od czasow Grassmanna jest jedna geometria analityczna, ktora dziala rownie dobrze w przestrzeni dowolnego wymiaru; ta geometria upowszchnila sie i uzyskala scisla podbudowe matematyczna w pracach Cayleya, Hamiltona i Sylvestera. Od ich publikacji mozna rownie dobrze zajmowac sie przestrzenia wymiaru 18, 199, 27 czy 81. OBLICZAJAC, a nie bawiac sie analogiami. Okazalo sie to absolutnie niezbedne dla rozwoju fizyki (mechanika hamiltonowska, trajektorie fazowe, itp). [ciach fanfary] Hipotetyczne podroze w czasie, podroze w przeszlosc, powoduja zaburzenia w
przeszlosci. "Zabicie dziadka" generuje swiat, w ktorym moglbym sie wcale nie narodzic. Skoro juz jestesmy przy genezach i datach: wedle mojej najlepszej wiedzy (i "Leksykonu polskiej literatury fantastyczno-naukowej") paradoks temporalny pod postacia paradoksu dziadka w literaturze SF po raz pierwszy pojawil sie w "Torpedzie czasu" Antoniego Slonimskiego, ktora ukazywala sie na lamach Kuriera Polskiego w roku 1923; pierwsze wydanie ksiazkowe wyd. os. "Ignis", Warszawa 1924; po wojnie w "Czytelniku" w 1967. Dostalem dziesiatki listow od osob probujacych rozwiazac ten paradoks.
Tresci tych listow sa mniej wiecej podobne, cytuje: "Peterka, paradoks dziadka rozwiazuje sie bardzo prosto: po prosto kiedy cofasz sie w przeszlosc i zaklocasz bieg wydarzen, wtedy tworzysz nowe nitki czasu rozciagajece sie od momentu zaklocenia! To takie proste, a ty sie tyle meczysz z tym paradoksem". I to jest wlasnie dowod na absolutne niezrozumienie tego paradoksu! Co pomyslelibysmy o czlowieku, ktory by uwazal ze rzeka moze plynac TYLKO JEDEN STATEK, a dla nestepnego nalezaloby wykopac nowe koryto rzeki? Czym sie rozni drugi statek od "drugiej rzeczywistosci", drugiego swiata? [ciach] Gdyby mialy istniec "alternatywne" wszechswiaty, rozumiane jako rozwidlenia
od toru czasu naszego swiata, to byloby to takie wlasnie zupelnie niepotrzebne uzytkowanie energii. (Mowiac o swiatach "alternatywnych" nie mam na mysli tutaj "czarnych dziur" i tego co moze byc po jej drugiej stronie - to zupelnie inny temat). Pozostaje proste pytanie: dla ktorego statku/swiata obliczany jest bilans energii i entropia? Bo mozliwosc wymiany energii miedzy swiatami oznacza mozliwosc wymiany informacji... Z powazaniem Marek Szyjewski My, samotnicy, powinnismy trzymac sie razem! |
| Pawel PETERKA
|
Posted: 28 Mar 2000 10:12:35 W poprzednich postach napisalem, ze nasza PRZESZLOSC podlega zmianom.
Zmienia sie cala historia swiata, zmieniają się MINIONE FAKTY I ZDARZENIA. Nasza pamięć ukazuje nam zdarzenia przeszłe w pewnej "statyczności",
jakby już nie podlegające zmianom. Tymczasem wcale tak nie jest w
rzeczywistosci. One naprawde sie zmieniaja!
Poprzednio przyznales, ze owe zmiany sa niepoznawalne. Co wobec tego znaczy oswiadczenie, ze one "naprawde" zachodza? Tu klania sie semantyka naszego jezyka potocznego. Kiedy mowimy, ze cos zachodzi, mamy zazwyczaj na mysli, ze zachodzac "trwa" wraz z nami w plynacym czasie. Czyli "wspolistnieje" z nami przynajmniej przez pewien odcinek czasu. Jakich slow mam uzyc, aby oddac owo "zachodzenie zdarzen" w czasie nie-wspolistniejacym z nami? Jak widzisz jest to jedynie klopot jezykowy! Wroce na chwile do tresci ostatnich dwoch postow. Otoz napisalem w poscie
nr 3, ze fantasci i literaci wymyslili 5-y wymiar z powodu pewnego bezwladu
myslenia. To jest kompletna bzdura. Opisalem dokladnie kto i kiedy stworzyl analityczna geometrie wielowymiarowa - to nie byli pisarze ani fantasci, a matematycy. Znow nieporozumienie. Ty mowisz o geometrii analitycznej wielowymiarowej, ktora powstala bardzo dawno, i ktora oczywiscie wymylili matematycy, a nie fantasci. A ja mowie o otaczajacej nas "rzeczywistosci" fizycznej, co do ktorej trwaja spory wsrod kosmologow. I wlasnie fizycy twierdza, ze owa przestrzen jest czterowymiariowa. [ciach fanfary]
Hipotetyczne podroze w czasie, podroze w przeszlosc, powoduja zaburzenia w przeszlosci. "Zabicie dziadka" generuje swiat, w ktorym moglbym sie wcale
nie narodzic. Skoro juz jestesmy przy genezach i datach: wedle mojej najlepszej wiedzy (i "Leksykonu polskiej literatury fantastyczno-naukowej") paradoks temporalny pod postacia paradoksu dziadka w literaturze SF po raz pierwszy pojawil sie w "Torpedzie czasu" Antoniego Slonimskiego, ktora ukazywala sie na lamach Kuriera Polskiego w roku 1923; pierwsze wydanie ksiazkowe wyd. os. "Ignis", Warszawa 1924; po wojnie w "Czytelniku" w 1967. Dostalem dziesiatki listow od osob probujacych rozwiazac ten paradoks. Tresci tych listow sa mniej wiecej podobne, cytuje: "Peterka, paradoks dziadka rozwiazuje sie bardzo prosto: po prosto kiedy cofasz sie w przeszlosc i zaklocasz bieg wydarzen, wtedy tworzysz nowe nitki czasu rozciagajece sie od momentu zaklocenia! To takie proste, a ty sie
tyle meczysz z tym paradoksem".
I to jest wlasnie dowod na absolutne niezrozumienie tego paradoksu! Co pomyslelibysmy o czlowieku, ktory by uwazal ze rzeka moze plynac TYLKO JEDEN STATEK, a dla nestepnego nalezaloby wykopac nowe koryto rzeki? Czym sie rozni drugi statek od "drugiej rzeczywistosci", drugiego swiata? Jesli drugi statek plynacy ta sama rzeka zdefiniujesz jako nowa rzeczywistosc, to bedzie to twoja definicja. Masz prawo tak definiowac rozne "rzeczywistosci". Mysle jednak, ze owym fantastom wcale nie o to chodzi. Oni uwazaja, ze przeszlosc jest STATYCZNA, i ta sama rzeka czasu nie moze z tylu za nami "plynac" inny ciag zdarzen. Stad postuluja istnienie owych slynnych rozwidlen, "alternatyw", ktore nazywaja rowniez "piatym wymiarem". Z powazaniem Marek Szyjewski Pozdrawiam Pawel PETERKA -- nowa oferta, nowe mozliwosci, nowe ceny - http://rubikon.pl |
| Marek Szyjewski
|
Posted: 28 Mar 2000 16:06:58 On Tue, 28 Mar 2000 12:12:35 +0200, "Pawel PETERKA" [ciach] Tu klania sie semantyka naszego jezyka potocznego. Kiedy mowimy, ze cos zachodzi, mamy zazwyczaj na mysli, ze zachodzac "trwa" wraz z nami w plynacym czasie. Czyli "wspolistnieje" z nami przynajmniej przez pewien odcinek czasu. Jakich slow mam uzyc, aby oddac owo "zachodzenie zdarzen" w czasie nie-wspolistniejacym z nami? Jak widzisz jest to jedynie klopot jezykowy! Nie! To jest problem o fundamentalnym znaczeniu. Jesli jakiekolwiek oddzialywanie z czasem nie-wspolistniejacym jest pryncypialnie niemozliwe, to trzeba sie zastanowic, co to znaczy "istnieje". Tym bardziej, ze piszesz o fizyce. Biskup Ockham czeka z brzytwa - nie bedzie zastosowan, to bedzie CIACH! Wroce na chwile do tresci ostatnich dwoch postow. Otoz napisalem w poscie
nr 3, ze fantasci i literaci wymyslili 5-y wymiar z powodu pewnego bezwladu
myslenia. To jest kompletna bzdura. Opisalem dokladnie kto i kiedy stworzyl analityczna geometrie wielowymiarowa - to nie byli pisarze ani fantasci, a matematycy. Znow nieporozumienie. Ty mowisz o geometrii analitycznej wielowymiarowej, ktora powstala bardzo dawno, i ktora oczywiscie wymylili matematycy, a nie fantasci. A ja mowie o otaczajacej nas "rzeczywistosci" fizycznej, co do ktorej trwaja spory wsrod kosmologow. I wlasnie fizycy twierdza, ze owa przestrzen jest czterowymiariowa. KTO??? Konkretnie! Przeciez latwo zmierzyc, ze przestrzen - nosnik pol elektromagnetycznego i grawitacyjnego ma wymiar TRZY. Widac to w prawie Coulomba i prawie powszechnego ciazenia - i z najwyzsza dostepna dokladnoscia wymiar jest rowny 3. Nie pamietam juz, z jaka dokladnoscia mierzono ten wykladnik r w mianowniku, moze ktos z fizykow podpowie. [ciach] Jesli drugi statek plynacy ta sama rzeka zdefiniujesz jako nowa rzeczywistosc, to bedzie to twoja definicja. Masz prawo tak definiowac rozne "rzeczywistosci". Mysle jednak, ze owym fantastom wcale nie o to chodzi. Oni uwazaja, ze przeszlosc jest STATYCZNA, i ta sama rzeka czasu nie moze z tylu za nami "plynac" inny ciag zdarzen. Stad postuluja istnienie owych slynnych rozwidlen, "alternatyw", ktore nazywaja rowniez "piatym wymiarem". Pozdrawiam
Pawel PETERKA Ty piszesz, ze nie ma zadnych drugich rzeczywistosci, tylko to, co porownales do drugiego statku. Ja pytam Ciebie, na czym polega roznica. Odpowiadasz, ze mozna przyjac, ze drugi statek symbolizuje druga rzeczywistosc. Chyba powinienes to przemyslec. Nie mam pojecia co i kto nazywa "piatym wymiarem". Wiem, ze jesli takie rzeczy sa i uczestnicza w procesach fizycznych, to wymiar calosci zalezy od tego, jak sa wzgledem siebie polozone "alternatywy". Jesli np. ma sens jakas metryka postulowanego obiektu fizycznego, zlozonego z czasoprzestrzeni ponumerowanych ciagami alternatyw, i alternatywy tworza w niej zbior dyskretny, to mimo ich istnienia ten twor ma wymiar CZTERY. Malo tego, Twoje wypowiedzi sugeruja, ze istnieje wyroznione uporzadkowanie tych "statkow". Czyli zamiast zabaw z kula czterowymiarowa powinienes sie przyjrzec "dlugiej prostej" - produktowi omega_1 i R z porzadkiem leksykograficznym i - ewentualnie - zastapic R przez taka jego potege, jaka jest do czegos (ale nie do opowiadan o nieistniejacych fantastach i filozofach) potrzebna. Powiedzmy R^5 ze wspolrzednymi x,y,z,t,u i topologia taka, ze otwarte sa zbiory postaci Ax{a}, gdzie a jest liczba, a A jest zbiorem otwartym w zwyklym sensie. W ten sposob masz wymodelowana fundamentalna wlasnosc - ze odszar z mniejszym u nie moze "dogonic" obszaru z wiekszym u. Z powazaniem Marek Szyjewski My, samotnicy, powinnismy trzymac sie razem! |
| Pawel PETERKA
|
Posted: 29 Mar 2000 11:16:03 Użytkownik Marek Szyjewski Nie! To jest problem o fundamentalnym znaczeniu. Jesli jakiekolwiek
oddzialywanie z czasem nie-wspolistniejacym jest pryncypialnie niemozliwe, to trzeba sie zastanowic, co to znaczy "istnieje". Tym bardziej, ze piszesz o fizyce. Biskup Ockham czeka z brzytwa - nie bedzie zastosowan, to bedzie CIACH! Facet jedzie pociagiem od urodzenia. Jedzie juz tak 40 lat. Ciagle do przodu. Nigdy nie mial "doswiadczen" z krajobrazami "minietymi". Wiec zgodnie z zasada Okhama powinien dojsc do przekonania, ze krajobrazy ktore podziwial z okien pociagu juz nie istnieja. Bo nigdy z nimi nie bedzie mial stycznosci. Bo ciagle jedzie do przodu. My wlasnie jestesmy w takiej sytuacji. Nie mamy zadnych szans na "powrot" do chwil minionych i sprawdzenie co tez tam SIE DZIEJE. Facet w pociagu moze jednak zadzwonic do znajomych mieszkajacych w miejscowosciach, ktore mijal jego pociag. I moze dowiedziec sie, co tam sie zmienilo. Z nami jest gorsza sprawa. Fizyka jeszcze nie odkryla metod porozumiewania sie miedzy taki "goniacymi sie" i przesunietymi o faze wszechswiatami. Sytuacja jednak nie jest beznadziejna. Testuje jedna z takich hipotez....ktora pokazuje ze mozna wykonuwac pewne "akcje" na zdarzeniach minionych. I eksperymenty mi wychodza. Ale na razie nie powiem jak to robie. Ani jak to sprawdzam. Nie wiem czy kiedykolwiek komukolwiek powiem. Bo to jest takie zdumiewajace, a jednoczesnie tak dziecinnie proste.....ze nikt nie zechce uwierzyc....... Przypuscmy, ze napisalem same glupstwa.... Przeciez latwo zmierzyc, ze przestrzen - nosnik pol
elektromagnetycznego i grawitacyjnego ma wymiar TRZY. Widac to w prawie Coulomba i prawie powszechnego ciazenia - i z najwyzsza dostepna dokladnoscia wymiar jest rowny 3. Nie pamietam juz, z jaka dokladnoscia mierzono ten wykladnik r w mianowniku, moze ktos z fizykow podpowie. Nie upieraj sie. Fizycy twierdza, ze wszchswiat ma czetry wymiary. Ze taka jest czasoprzestrzen. Na dodatek u wejscia do czarnych dziur zachodzi dziwne zjawisko "zamiany wymiarow". Jeden z wymiarow przestrzennych calkowicie skraca sie do zera, a wlasnie "czas" staje sie pelnoprawnym wymiarem przestrzennym. Nie mam pojecia co i kto nazywa "piatym wymiarem". Wiem, ze jesli
takie rzeczy sa i uczestnicza w procesach fizycznych, to wymiar calosci zalezy od tego, jak sa wzgledem siebie polozone "alternatywy". No wlasnie. Te alternatywy moga byc wparsowane w ten sam wymiar. W "czasie" moze przeplatac sie wdluz tego samego "koryta" wiele roznych wszechswiatow. W ten sposob masz wymodelowana fundamentalna wlasnosc - ze odszar z
mniejszym u nie moze "dogonic" obszaru z wiekszym u. A zatem dopuszczasz taka mozliwosc.... Z powazaniem
Marek Szyjewski Pozdrawiam Pawel PETERKA -- Szukasz pracy ? Znasz rynek IT (Internet) ? - http://webcorp.pl/praca/ |
| Marek Szyjewski
|
Posted: 29 Mar 2000 17:44:31 On Wed, 29 Mar 2000 13:16:03 +0200, "Pawel PETERKA" Użytkownik Marek Szyjewski Nie! To jest problem o fundamentalnym znaczeniu. Jesli jakiekolwiek
oddzialywanie z czasem nie-wspolistniejacym jest pryncypialnie niemozliwe, to trzeba sie zastanowic, co to znaczy "istnieje". Tym bardziej, ze piszesz o fizyce. Biskup Ockham czeka z brzytwa - nie bedzie zastosowan, to bedzie CIACH! Facet jedzie pociagiem od urodzenia. Jedzie juz tak 40 lat. Ciagle do przodu. Nigdy nie mial "doswiadczen" z krajobrazami "minietymi". Wiec zgodnie z zasada Okhama powinien dojsc do przekonania, ze krajobrazy ktore podziwial z okien pociagu juz nie istnieja. Bo nigdy z nimi nie bedzie mial stycznosci. Bo ciagle jedzie do przodu. My wlasnie jestesmy w takiej sytuacji. Nie mamy zadnych szans na "powrot" do chwil minionych i sprawdzenie co tez tam SIE DZIEJE. Facet w pociagu moze jednak zadzwonic do znajomych mieszkajacych w miejscowosciach, ktore mijal jego pociag. I moze dowiedziec sie, co tam sie zmienilo. O wlasnie. I kupuje kanapke od sprzedawcy na peronie, zeby nie umrzec z glodu. Czyli przyjecie realnosci tego, co widzi za oknem ma zastosowania. Napisalem wyraznie: NIE BEDZIE ZASTOSOWAN TO BEDZIE CIACH. [ciach] Przeciez latwo zmierzyc, ze przestrzen - nosnik pol
elektromagnetycznego i grawitacyjnego ma wymiar TRZY. Widac to w prawie Coulomba i prawie powszechnego ciazenia - i z najwyzsza dostepna dokladnoscia wymiar jest rowny 3. Nie pamietam juz, z jaka dokladnoscia mierzono ten wykladnik r w mianowniku, moze ktos z fizykow podpowie. Nie upieraj sie. Fizycy twierdza, ze wszchswiat ma czetry wymiary. Ze taka jest czasoprzestrzen. Na dodatek u wejscia do czarnych dziur zachodzi dziwne zjawisko "zamiany wymiarow". Jeden z wymiarow przestrzennych calkowicie skraca sie do zera, a wlasnie "czas" staje sie pelnoprawnym wymiarem przestrzennym. Dosc wyraznie pisalem poprzednio: wymiar cztery ma CZASOPRZESTRZEN, wymiar trzy ma PRZESTRZEN. Oba slowa napisane duzymi literami nazywaja modele matematyczne, ktore jak dotad pozwalaja przewidywac wyniki eksperymentow. Moja uwaga - powtorzona - o mierzeniu wymiaru - nastepowala po Twoim stwierdzeniu, ze PRZESTRZEN ma wymiar cztery. [ciach] No wlasnie. Te alternatywy moga byc wparsowane w ten sam wymiar. W "czasie"
moze przeplatac sie wdluz tego samego "koryta" wiele roznych wszechswiatow. W ten sposob masz wymodelowana fundamentalna wlasnosc - ze odszar z
mniejszym u nie moze "dogonic" obszaru z wiekszym u. A zatem dopuszczasz taka mozliwosc.... Pozdrawiam Pawel PETERKA Nie. Podpowiadam, jaka konstrukcja matematyczna przypomina to, co opisujesz. Sfera trojwymiarowa (brzeg kuli czterowymiarowej) wyraznie gorzej pasuje. Z powazaniem Marek Szyjewski My, samotnicy, powinnismy trzymac sie razem! |
| Pawel PETERKA
|
Posted: 30 Mar 2000 18:58:28 Użytkownik Marek Szyjewski O wlasnie. I kupuje kanapke od sprzedawcy na peronie, zeby nie umrzec
z glodu. Czyli przyjecie realnosci tego, co widzi za oknem ma zastosowania. Napisalem wyraznie: NIE BEDZIE ZASTOSOWAN TO BEDZIE CIACH. Beda zastosowania. Chociaz na razie nie ma. Ale jakby tak zawsze bylo CIACH, bo w danej chwili jeszcze nie bylo zastosowania - to siedzielibysmy w jaskini i wcinali pieczona "mamucine". Dosc wyraznie pisalem poprzednio: wymiar cztery ma CZASOPRZESTRZEN,
wymiar trzy ma PRZESTRZEN. Oba slowa napisane duzymi literami nazywaja modele matematyczne, ktore jak dotad pozwalaja przewidywac wyniki eksperymentow. Moja uwaga - powtorzona - o mierzeniu wymiaru - nastepowala po Twoim stwierdzeniu, ze PRZESTRZEN ma wymiar cztery. W matematyce, sam to dobrze wiesz przeciez, slowo PRZESTRZEN ma szersze znaczenie i mozna nim okreslac przestrzen o dowolnej licznie wymiarow, rowniez mniejszej lub wiekzej niz 3. Nawet prosta i plaszczyzna to tez "przestrzenie". I w takim sensie uzylem tego slowa. [ciach] No wlasnie. Te alternatywy moga byc wparsowane w ten sam wymiar. W "czasie" moze przeplatac sie wdluz tego samego "koryta" wiele roznych
wszechswiatow. W ten sposob masz wymodelowana fundamentalna wlasnosc - ze odszar z mniejszym u nie moze "dogonic" obszaru z wiekszym u. A zatem dopuszczasz taka mozliwosc.... Nie. Podpowiadam, jaka konstrukcja matematyczna przypomina to, co opisujesz. Sfera trojwymiarowa (brzeg kuli czterowymiarowej) wyraznie gorzej pasuje. OK. Mysle ze przyklad z tymi goniacymi sie "U" jest dobry. Kupuje go. Z powazaniem
Marek Szyjewski Pozdrawiam Pawel PETERKA -- Szukasz pracy ? Znasz rynek IT (Internet) ? - http://webcorp.pl/praca/ |