matematyka
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
samochody ciężarowe ° Auto giełda ° Sprzedam motocykle °

Cantor dowodzi, ze dwa zbiory liczb rzeczywistych nie sa rownoliczne

Matma / Cantor dowodzi, ze dwa zbiory liczb rzeczywistych nie sa rownoliczne
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
Foxtrot

Posted: 16 Mar 2000 09:52:38




[ciach]

Niech bedzie ze wiem o co ci chodzi. Ale pomysl przez chwile nad takim twoim
podejsciem: Cantor uparl sie zeby zliczac elementy zbiorow po kolei i laczyc
pierwszy element zbioru1 z pierwszym elementem zbiotu2, 2 element zbioru1 z
2 elementem zbioru2 itd. Ty podajesz przyklad innego liczenia twoim zdaniem
jest to konsekwencja wartosci liczb znajdujacych sei w zbiorze1 i zbiorze 2
znaczy ze laczysz w pary liczby o tych samych wartosciach. Pieknie, ale co
powiesz na takie dwa zbiory: Liczby naturalne parzyste i naturalne podzielne
przez trzy ?? Ciekawe jak bedziesz badal rownolicznosc takich zbiorow ?
Mysle ze twoje rozumowanie oparte na wartosciach liczb jest dlatego bezsensu
ze wartosc liczby nijak jej od innych nie wyroznia, jest pewnym abstraktem
ktory poawala w ogole taki zbior opisywac. Jesli bys mial nieskonczone
zbiory czarnych kol bilardowych to jak badalbys ich rownolicznosc ?? Jak bys
je laczyl w pary ?? Oczywiscie pierwsza z pierwsza druga z druga itd a gdyby
ktos powiedzial ci ze te kole sa zarejestrowane w rejestrze kol bilardowych
wszechswiata i kule z pierwszego zbioru mialyby kolejne numery poczawszy od
1 a w drogim zbiorze numery parzyste tez poczawszy od jeden to juz bys
zaczal je inaczej laczyc dlatego tylko ze gdzies ktos prowadzi jakis rejestr
??? Zbiory przelicza sie po kolei i wartosc liczby stanowi wyznacznik
kolejnosci liczenia i nic wiecej.

--

FOXTROT







Wojciech Moczydlowski, Jr

Posted: 16 Mar 2000 09:50:25



Dans septieme jour Bogdan Szenkaryk a ecrit:



Wiec jestes geniuszem !!! Moge ci jeszcze podpowiedziec ze wlasnie
dowiodles
ze zbior liczb calkowitych i zbior liczb calkowitych nie sa
rownoliczne
:))))) Wystarczy wziac kolejna liczbe calkowita z pierwszego zbioru i
co
druga liczbe calkowita z drugiego zbioru.


takie: Dlaczego uwazasz, ze przyporzadkowanie Cantora jest dobre, a moje
jest niewlasciwe? Poza tym, na jakiej podstawie uwazasz, ze z mojego

Bo w definicji wystepuje slowo "istnieje" a nie "dla kazdego"? Wiem, to nie
jest argument.

Napisalem, ze moj sposob (w tym konkretnym przypadku) polega na
przyporzadkowaniu w pary _jednakowych_ liczb_ z_ obu_zbiorow. To wlasnie

A w innym? Wg Twojej definicji 2 zbiory nieskonczone
sa rownoliczne tylko gdy sa sobie rowne. Po co komu taka definicja?

Wszystkiego dobrego. Pinopa

http://www2.ids.pl/~khaliff

"This world is totally fugazi."




Camill

Posted: 17 Mar 2000 00:48:26





Szanowny Pinopo - ja tez postaram sie dozucic ode mnie dwa grosze
Sprobuje na dwa sposoby pokazac na czym polega blad w twoim rozumowaniu

1. Sposob "poprzez analogie"
Wyobraz sobie ze kupiles Puzzle powiedzmy z widoczkiem gor (moga byc pieski
lub tez jakikolwiek inny obrazek)
Puzzle te sa na tyle specyficzne ze poza klockami brzegowymi wszystkie
klocki maja taki sam ksztalt tzn, dwa "wejscia"
i dwie wypustki i kazdy klocek pasuje do kazdego inneg (w przypadku
normalnych klockow chyba tak nie jest ??), a roznia sie tylko po
"nadruku". Tak wiec masz te klocki i ukladasz je, a gdy juz ten obrazek
ulozyles okazuje sie ze to nie gory ale jakis misz-masz.
I co?? Mozesz dojsc do wniosku ze Cie oszukano, ale wystarczy poprzekladac
klocki i zobaczysz taki obrazek jak na pudelku.
To ze tobie wyszlo cos innego wcale nie znaczy ze obrazka tam nie ma!!!!!!

2. Sposob poprzez definicje
I) Zbiory sa rownoliczne jezeli istnieje (przynajmniej jedna) funkcja
przekrztalcajaca zbior A na zbior B w sposob jedno-jedno znaczny (biekcja)
II) Biekcja to funkcja przyporzadkowywujaca KAZDEMU elementowi dziedziny
(zbior A) DOLKADNIE JEDEN element przeciwdziedziny (ze zbioru B) i KAZDEMU
elementowi zb.B JEDEN I TYLKO JEDEN element ze zbioru A.

To ze istnieja inne funkcje i relacje miedzy tymi zbiorami nie ma juz
najmniejszego znaczenia i mozna wymyslac miliony
takich relacji ale ma sie to juz nijak do faktu iz taka biekcja juz
istnieje a co za tym idzie ze te zbiory sa rownoliczne, podobnie jak
mozna ukladac milion obrazkow z tych hipotetycznych puzzli co nie zmienia
faktu ze ten obrazek z okladki na nich jest

ps. przyporzadkowanie o ktorym pisales (to ze dla zbiorow N, oraz liczb
podzielnych przez 3 mozna je ustawic w spososb

1 -- 1 3 --3 6--6 9--9 i.t.d.) jest relacja slabsza niz biekcja i jej
jakgdyby nie rusza!!!! poza tym rozumiem iz po takim przyporzadkowniu w
pierwszym zbiorze pozostaja (TOBIE) liczby (1,2,4,5,7,.....) i z tego
wnosisz ze te zbiory nie sa rownoliczne,
co wiecej, skoro nie sa rownoliczne znaczy to iz jeden jest wiekszy i jak
chyba slusznie wnosze wiekszy jast zbior pierwszy
tzn zbior N. Skoro tak to zamien te zbiory miejscami : zbior A
(3,6,9,12,......) , zbior B (1,2,3,4,5,....)
teraz polacz w pary te zbiory tak iz liczbie pierwszej ze zbioru A czyli 3
przyporzadkuj 1, 30 przyprzadkuj 2, 300 - 3, 3000 - 4 i.t.d
Zgodnie z twoim rozumowaniem musielibusmy dojsc do wniosku ze zbiory nie sa
rownoliczne i z tego samego powodu co wyzej
uznac ze pierwszy zbior jest wiekszy (wszak zostaly w nim niewykorzystane
liczby). Zestaw teraz oba te wnioski a dojdziesz do tego ze zbior N jest
raz mniejszy a raz wiekszy od zbioru liczb podzielnych przez 3. A tak byc
nie moze!!!!!! Wszak p lub nie p !!!!


p ozdrawiam




--
nowa oferta, nowe mozliwosci, nowe ceny - http://rubikon.pl




Krzysztof Mnich

Posted: 19 Mar 2000 08:08:39




Przeczytaj dokladnie artykul wstepny watku "Rekapitukacja zastrzezen wobec
dotychczasowego pojecia rownolicznosci i propozycja zmian..." Mysle, ze sam
moglbys sobie wiele wyjasnic. Poza tym uwzglednij, co napisalem ciut ciut
wczesniej, w jednym z postow:

"To, ze zbiory punktow na prostych sa ze soba rownoliczne bezposrednio

[...]

Wiedzialem ze nie odpowie na pytania tylko bedzie sie wykrecal.
Albo sam nie wie bo jego prywatna definicja rownolicznosci
jest guzik warta albo nie chce oswiecac profanow.

Trudno.

krzys




Sobol

Posted: 20 Mar 2000 21:43:03



Od dluzszego czasu przysluchuje sie tej dyskusji "pinopa kontra reszta
swiata" i wydaje mi sie ze cala kwestia lezy w tym, ze Pinopa zaklada,
ze (tzn przyjmuje taka definicje), ze jesli dwa zbiory sa rownoliczne
to _kazde_ odwzorowanie przyporzadkowujace kazdemu jednemu elementowi
z A jeden i tylko jeden element z B (sory, nie pamietam jak sie takie
przyporzadkowanie nazywa) powinno miec te wlasciwosc ze kazdy element
z B powinien byc przyporzadkowany do jakiegos elementu z A. Tak wynika
z jego wypowiedzi, dlatego tez fakt, ze znalazl choc jedna funkcje
ktora _nie_ spelnia tego warunku traktuje jako dowod
nierownolicznosci. Prawdopodobnie pinopa posluguje sie analogia do
"zwyklych" (np. zbior pieciu misiow bialych i pieciu misiow czarnych)
zbiorow skonczonych w przypadku ktorych (o ile mi sie wydaje) taka
zaleznosc zachodzi. Nie wiem tylko czemu nie chce wyartykulowac tego
wprost. A moze nieslusznie przypisuje mu taki poglad? Ale jak mowie,
na moj gust wynika to wprost z jego wypowiedzi.
Drogi pinopo, czy moglbys ustosunkowac sie do mojej wypowiedzi?

sobol
--------
masz dostep do internetu? chcesz zarobic?
http://www.zarabiam.w.pl




Bogdan Szenkaryk

Posted: 22 Mar 2000 06:00:25






Od dluzszego czasu przysluchuje sie tej dyskusji "pinopa kontra reszta
swiata" i wydaje mi sie ze cala kwestia lezy w tym, ze Pinopa zaklada,
ze (tzn przyjmuje taka definicje), ze jesli dwa zbiory sa rownoliczne
to _kazde_ odwzorowanie przyporzadkowujace kazdemu jednemu elementowi
z A jeden i tylko jeden element z B (sory, nie pamietam jak sie takie
przyporzadkowanie nazywa) powinno miec te wlasciwosc ze kazdy element
z B powinien byc przyporzadkowany do jakiegos elementu z A. Tak wynika
z jego wypowiedzi, dlatego tez fakt, ze znalazl choc jedna funkcje
ktora _nie_ spelnia tego warunku traktuje jako dowod
nierownolicznosci. Prawdopodobnie pinopa posluguje sie analogia do
"zwyklych" (np. zbior pieciu misiow bialych i pieciu misiow czarnych)
zbiorow skonczonych w przypadku ktorych (o ile mi sie wydaje) taka
zaleznosc zachodzi. Nie wiem tylko czemu nie chce wyartykulowac tego
wprost. A moze nieslusznie przypisuje mu taki poglad? Ale jak mowie,
na moj gust wynika to wprost z jego wypowiedzi.
Drogi pinopo, czy moglbys ustosunkowac sie do mojej wypowiedzi?

"Widze tu wiele halasu o nic." A niektorzy przejawiaja tu tak wielki dar
do "mieszania w sprawie", ze rzeczywiscie trudno odroznic "ziarno od
plew". Wprowadzaja dodatkowe watki do dyskusji, a z tego, co pisza, mozna
odczytac, ze kompletnie nie rozumieja tego, co przeczytali i na co staraja
sie odpowiedziec. Przeciez nie przecze w gruncie rzeczy istnieniu
rownolicznosci. Wskazuje tylko, ze na to, co nazywa sie rownolicznoscia,
mozna spojrzec glebiej i odrozniac od siebie niejako dwa sposoby
kwalifikacji rownolicznosci elementow dwoch nieskonczonych zbiorow.

Wiec czy potrafisz odroznic od siebie bezposredni sposob porzadkowania w
pary elementow z dwoch zbiorow od posredniego sposobu? Czy wg Ciebie
istnieje roznica miedzy nastepujacymi sposobami porzadkowania elementow
zbiorow w pary, np. zbiorow punktow dwoch polprostych?
1. Przyporzadkowanie zbiorow punktow dwoch polprostych na zasadzie
przystawania do siebie tych dwoch polprostych (w podobnym sensie jak
przystawanie dwoch podobnych trojkatow),
2. Przyporzadkowanie zbiorow punktow dwoch polprostych za pomoca funkcji
np. y = 1/x; dla x dodatnich, albo innej funkcji, kiedy nie ma zadnych
zmian "metryki" polprostych, albo za pomoca funkcji, kiedy "metryki" obu
polprostych beda rozne.

Przyklad dotyczy punktow polprostych, kiedy przyporzadkowanie jednym i
drugim sposobem istnieje. Ale istnieja zbiory tak odmienne, ze posredni
sposob porzadkowania istnieje, a bezposredni nie. Tak dzieje sie w
przypadku np. zbioru punktow odcinka i zbioru punktow kwadratu.


sobol

Wszystkiego dobrego. Pinopa

Nie rezygnujcie z samodzielnego myslenia.
Zajrzyjcie na "strone pinopy": http://yoda.legnica.tpsa.pl/~pinopa.






Jarosław Maruszewski

Posted: 30 Mar 2000 09:00:19



[...]
Do pinopy wciaz nie dociera bardzo prosty fakt, mimo wielokrotnych
powtorzen: dla stwierdzenia rownolicznosci potrzeba i wystarczy, zeby
ISTNIALA choc jedna funkcja bijektywna. Zatem dla stwierdzenia
nierownolicznosci potrzeba i wystarcza, zeby NIE ISTNIALA ANI JEDNA
funkcja bijektywna.
Elementarna logika, ktora w tym momencie akurat pokrywa sie z
elementarnym zdrowym rozsadkiem i intuicja.
[...]


Czyste i eleganckie. Jednak, nie wydaje mi się by
elementarna
logika była zgodna z intuicją czy zdrowym rozsądkiem.
Matematyczny
fakt równoliczności zbioru ze swoim podzbiorem jest
intuicyjnie
bolesny. Przynajmniej dla mnie. Ale zdrowy rozsądek
podpowiada mi,
że zakres stosowalności fizyki i matematyki jest szerszy niż
zdrowego rozsądku. I chociaż na oko widać że R jest większe
od N również w ASCII, w meczu Pinopa vs reszta świata bez
zmian.

Czy ktoś biegły w sztuce mógłby na chwilę przyjąć pomysły
Pinopy i pokazać skutki np dla mechaniki nierelatywistycznej
(bo intuicyjna). Byłoby interesujące zobaczyć czy i jak wali
się
w gruzy. Ale to chyba dużo roboty...

jama





. 1 . 2 . >>
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.438
miniBB.net © 2001-2009 transport vesto ekonomia ultimal
  • Droga bardziej Mleczna, niż sądzono
  • Nasza Galaktyka, zwana Drogą Mleczną, znacznie urosła w oczach astronomów. Jak się okazuje, ma masę o połowę większą, niż przypuszczali. Zapewne dorównuje sąsiedniej Andromedzie, która do tej pory była uważana za największą galaktykę w okolicy.
  • Bez zmian w kalendarzu szczepień

  • W środę Księżyc zakryje Plejady
  • 7 stycznia wieczorem dojdzie do pierwszego w tym roku zakrycia przez <a href="http://tematy.wyborcza.pl/K/2094,Ksiezyc">Księżyc</a> Plejad - gromady gwiazd leżących na granicy konstelacji Perseusza i Byka