matematyka
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
samochody ciężarowe ° Auto giełda ° Sprzedam motocykle °

Ocena w matematyce - czy to az tak trudno?

Matma / Ocena w matematyce - czy to az tak trudno?
<< . 1 . 2 . 3 . 4 .
Autor Wiadomość
Pawel F. Gora

Posted: 24 Mar 2000 16:45:25




A propos: ciekawi mnie Twoja opinia na temat tego, czego nalezy uczyc
studentow sekcji nauczycielskiej na fizyce.

Czego należy, czy czego się uczy?

Dawniej było tak, że osobno, od pierwszego roku, była sekcja
nauczycielska i nienauczycielska, no i ta nauczycielska była
- z załozenia - "gorszą fizyką" (mieli mniej godzin i okrojony
program podstaw matematycznych i głównych przedmiotów teoretycznych
na przykład). To nawet było, absurdalnie dość, usankcjonowane
- władze Instytutu zgadzały się na przenosiny studentów
z nauczycielskiej na nienauczycielską w nagrode za dobre wyniki
w nauce! I na odwrót, słabszym (ale nie całkiem słabym) studentom
z nienauczycielskiej dyskretnie sugerowano przenosiny na nauczycielską.
W Krakowie jest także WSP, pardon, od niedawna Akademia Pedagogiczna
(Kraków to jedyne miasto, w którym jest i uniwersytet, i WSP).
Otóż znanych jest mi kilka przypadków, w których osoby skreślone
z listy studentów fizyki na UJ za brak postępów w nauce - może
nie z głupoty, ale raczej z lenistwa, zamiłowania do wspinaczek,
gry w brydża itp ogólnoharcerskich sportów - przenosiły się na
WSP i tam brylowały.

Wszystko to perpetuowało negatywną selekcję do zawodu nauczyciela
fizyki - a to jest poważny problem, bo fizyka jest w polskich
szkołach średnich uczona bardzo źle (oczywiście to jest pewien
rozkład, są ogony i w stronę nauki na rozsądnym poziomie, i w stronę
poziomu dramatycznie niskiego zamiast zwyczajnie niskiego).

Potem ancient regime postanowił ukarać uniwersytety za
nieprawomyślną postawę i na jakiś (dość krótki) czas przemianował
_wszystkie_ uniwersyteckie kierunki na kierunki pedagogiczne;
wówczas podział na sekcje nauczycielską i nienauczycielską
automatycznie znikł - i był to bardzo pozytywny, aczkolwiek
niezamierzony, skutek owego posuniecia władz.

Obecnie specjalizacja nauczycielska jest jedną ze specjalizacji,
jaką student może wybrać po trzecim roku. Zatem, przez pierwsze
trzy lata wszyscy mają mniej wiecej to samo (mniej więcej,
bo niektóre przedmioty występują w wersji "kurs mały" i "kurs
duży"). Tak więc po trzecim roku jedni wybierają specjalizację
teoretyczną, inni optykę atomową, inni coś tam innego, jeszcze
inni wreszcie specjalizację nauczycielską. Czego się uczy na
tej specjalizacji, na jakim stoi ona poziomie i jacy studenci
ją wybierają nie wiem, bo nie mam tam żadnych zajęć. Domyślam
się jednak, że specjalizacja nauczycielska uważana jest za
"łatwą" (bo nie ma na niej zaawansowanych przedmiotów
matematycznych i zaawansowanego kursu mechaniki kwantowej
jak na większości innych specjalizacji), więc...

Tak zatem jest, natomiast moim zdaniem powinno być inaczej:
Studenci kończą normalną fizykę, wybierając po drodze jakąś
tam specjalizację - w puli specjalizacji do wyboru nie ma
specjalizacji nauczycielskiej. Po zakończeniu studiów ci,
którzy chcą, uczą się na czymś w rodzaju podyplomowych
studiów nauczycielskich - tam już nie uczą się fizyki,
ale pedagogiki, podstaw psychologii (tego można uczyć
łącznie absolwentów różnych kierunków), metodyki nauczania
fizyki, wizytują lekcje w szkołach, sami przygotowują
lekcje itp. Gdy taki kurs (_minimum_ roczny, jak przypuszczam)
zaliczą, dostają dyplom, papier, glejt, kwit uprawniający
do uczenia w szkole, ubiegania się o status nauczyciela
dyplomowanego czy jak to się zwie. Oczywiście technicznie
mogłoby to być zorganizowane tak, aby jakieś elementy
studuim pedagogicznego można było zaliczać już w trakcie normalnych
studiów magisterskich, ale a) aby zaliczyć studium pedagogiczne,
trzeba mieć "niepedagogiczny" stopień magistra, b) zaliczenie
jakichkolwiek przedmiotów pedagogicznych nie zwalnia z niczego
na "zwykłych" studiach.

Rekapitulując: Merytoryczne przygotowanie do nauczania _fizyki_
mają dać uniwersyteckie studia z _fizyki_. Metodyczne przygotowanie
do _nauczania_w_szkole_ ma dać podyplomowe _studium_pedagogiczne_.
Zdaje mi się, że ta propozycja jest podobna do twojego stanowiska
odnośnie tego, czego i jak nalezy uczyć przyszłych nauczycieli
matematyki.

Zastrzegam, że w żadnym stopniu nie uważam się za eksperta, praktyka
czy teoretyka metodyki nauczania fizyki, więc chętnie przeczytam
wszelką krytyke moich propozycji (nawet po ekstrapolacji na
matematykę).

Paweł Góra
Institute of Physics, Jagellonian University, Cracow, Poland
A physical entity does not do what it does because it is what it is,
but is what it is because it does what it does.




Marek Szyjewski

Posted: 27 Mar 2000 08:05:43



On Fri, 24 Mar 2000 17:45:25 +0100, "Pawel F. Gora"

[ciach]

Zdaje mi się, że ta propozycja jest podobna do twojego stanowiska
odnośnie tego, czego i jak nalezy uczyć przyszłych nauczycieli
matematyki.

Zgadza sie. I opisales to bardzo dokladnie.

Zastrzegam, że w żadnym stopniu nie uważam się za eksperta, praktyka
czy teoretyka metodyki nauczania fizyki, więc chętnie przeczytam
wszelką krytyke moich propozycji (nawet po ekstrapolacji na
matematykę).

Paweł Góra

Ale skoro sie zgadzamy, to musimy poprosic innych o opinie. Zwlaszcza
czynnych nauczycieli.


Z powazaniem
Marek Szyjewski

My, samotnicy, powinnismy trzymac sie razem!




Jan

Posted: 27 Mar 2000 14:05:44





Marek Szyjewski napisał:

(...)Ale skoro sie zgadzamy, to musimy poprosic innych o opinie.
Zwlaszcza
czynnych nauczycieli.

Wprawdzie nie jestem nauczycielem czynnym
(byłem nim jakiś czas), ale mam własne zdanie
jako ojciec uczniów. Także dlatego, że mam w rodzinie
aż sześć nauczycielek, od przedszkola do uniwersytetu.
Szczególnie raziło mnie zawsze, że do tego zawodu szli
ludzie raczej z przymusu (jaki opisujecie), a nie z wyboru.

Mam znajomego, który będąc asystentem na wydziale
matematyki był nierzadko nagabywany przez mniej
udanych studentów: Niech mnie pan przepuści, ja idę
na sekcję nauczycielską!
Początkowo go to zdumiewało, potem się przyzwyczaił,
ale gdy został ojcem - poszedł po rozum do głowy
i zaczął odpowiadać: Nigdy, proszę pana, nie pozwolę,
żeby to pan miał uczyć moje dzieci!

Ale tak w ogóle, to są jednak inne zawody, naukowiec
- teoretyk i nauczyciel. Od naukowców wymaga się
pisania prac i robienia stopni naukowych, zaś od pedagoga
- aby skutecznie uczył. Chociaż powinni mieć jednakowe
podstawy, to pierwszemu nie jest potrzebna wiedza
o metodach nauczania. Jeśli się taki weźmie do uczenia
to szybko odczuje braki w tej materii. Albo ma intuicję
i uczy jako taki naturszczyk, albo mu kompletnie nie wychodzi.
Sam tego doświadczyłem kiedyś jako uczeń.

Ale co do tej negatywnej selekcji, to wydaje mi się,
że bez godziwych wynagrodzeń nie można uzyskać
poprawy (statystycznie, rzecz jasna). Sam uczyłem
w szkole średniej, szło mi całkiem nieźle, ale
zrezygnowałem, bo rodzina ma jednak swoje wymagania
finansowe. Co do wiedzy, potrzebna jest każdemu.
Dodaje pewności siebie. Dlatego uważam, że
nauczyciele powinni być edukowani bardzo gruntownie.

Jan



--
nowa oferta, nowe mozliwosci, nowe ceny - http://rubikon.pl




Marek Szyjewski

Posted: 27 Mar 2000 14:32:21




[ciach]

Mam znajomego, który będąc asystentem na wydziale
matematyki był nierzadko nagabywany przez mniej
udanych studentów: Niech mnie pan przepuści, ja idę
na sekcję nauczycielską!
Początkowo go to zdumiewało, potem się przyzwyczaił,
ale gdy został ojcem - poszedł po rozum do głowy
i zaczął odpowiadać: Nigdy, proszę pana, nie pozwolę,
żeby to pan miał uczyć moje dzieci!

Mnie sie zdarzylo parokrotnie, ze studentka - otrzymawszy ocene
niedostateczna - klocila sie lub prosila, bo ona przeciez bedzie
nauczycielka....

Ale tak w ogóle, to są jednak inne zawody, naukowiec
- teoretyk i nauczyciel. Od naukowców wymaga się
pisania prac i robienia stopni naukowych, zaś od pedagoga
- aby skutecznie uczył. Chociaż powinni mieć jednakowe
podstawy, to pierwszemu nie jest potrzebna wiedza
o metodach nauczania. Jeśli się taki weźmie do uczenia
to szybko odczuje braki w tej materii. Albo ma intuicję
i uczy jako taki naturszczyk, albo mu kompletnie nie wychodzi.
Sam tego doświadczyłem kiedyś jako uczeń.

Moge prosic o pare przykladow?

[ciach]

Dodaje pewności siebie. Dlatego uważam, że
nauczyciele powinni być edukowani bardzo gruntownie.

Jan

Dziekuje za wypowiedz, i prosze o nastepne.



Z powazaniem
Marek Szyjewski

My, samotnicy, powinnismy trzymac sie razem!




Jan

Posted: 28 Mar 2000 11:33:41





Marek Szyjewski napisał:

(...) Albo ma intuicję
i uczy jako taki naturszczyk, albo mu kompletnie nie wychodzi.
Sam tego doświadczyłem kiedyś jako uczeń.

Moge prosic o pare przykladow?

(...)

Przykłady mogę mnożyć. Jednym z częstych przejawów
braku kwalifikacji dydaktycznych jest zagłębianie
się nauczyciela we własnych myślach, zamiast obserwowania
klasy i reagowania na jej zachowanie się. Nie chodzi
mi bynajmniej o to, czy zachwują się cicho, czy głośno.
Ważna jest świadomość, czy audytorium rozumie, co się doń
mówi. Z obserwacji wiem, że pracownicy wyższych uczelni
mniej się starają. Prawdopodobnie zakładają, że kto nie
chce słuchać, może się wynieść.

W szkołach średnich nauczyciele starają się bardziej, ale
też mają do czynienia z ludźmi mniej dojrzałymi. I każdy
brak kwalifikacji dydaktycznych widać tu od razu.
A w matematyce szczególnie ważna jest ciągłość toku nauki.
Tu nie można liczyć na to, że ktoś zrozumie materiał
dalszy, nie opanowawszy wcześniejszego.
Tymczasem niektórzy matematycy po sekcjach "teoretycznych"
próbują "się zrealizować" szukając talentów i kandydatów
na olimpijczyków. Chwała im za to, pod wszakże jednym
warunkiem - że nauczą wszystkich uczniów wiedzy programowej.
Ale to temat na listę pl.soc.edukacja.szkoła.

Jan



--
nowa oferta, nowe mozliwosci, nowe ceny - http://rubikon.pl




Marek Szyjewski

Posted: 28 Mar 2000 15:29:04






Marek Szyjewski napisał:

(...) Albo ma intuicję
i uczy jako taki naturszczyk, albo mu kompletnie nie wychodzi.
Sam tego doświadczyłem kiedyś jako uczeń.

Moge prosic o pare przykladow?

(...)

Przykłady mogę mnożyć. Jednym z częstych przejawów
braku kwalifikacji dydaktycznych jest zagłębianie
się nauczyciela we własnych myślach, zamiast obserwowania
klasy i reagowania na jej zachowanie się. Nie chodzi
mi bynajmniej o to, czy zachwują się cicho, czy głośno.
Ważna jest świadomość, czy audytorium rozumie, co się doń
mówi. Z obserwacji wiem, że pracownicy wyższych uczelni
mniej się starają. Prawdopodobnie zakładają, że kto nie
chce słuchać, może się wynieść.

Zgadza sie. Student jest (formalnie) doroslym czlowiekiem i sam
odpowiada za to, jak korzysta ze zrodel wiedzy. I tego nawyku trudno
sie pozbyc.

[ciach]

Ale to temat na listę pl.soc.edukacja.szkoła.

Jan

Zalezalo mi na konkretnych przykladach. Czlowiek nie moze zobaczyc

siebie samego z boku...


Z powazaniem
Marek Szyjewski

My, samotnicy, powinnismy trzymac sie razem!




Jan

Posted: 29 Mar 2000 08:09:32





Marek Szyjewski napisał:

(...) I tego nawyku trudno sie pozbyc.
(...)
Zalezalo mi na konkretnych przykladach. Czlowiek nie moze zobaczyc
siebie samego z boku...

Wprawdzie to sprawa bardziej ogólna, dotycząca
raczej dotarcia do słuchacza, a nie matematyki,
ale dodam jeszcze dwa zdania.

Nawyk, o którym piszesz, jest to częsty błąd
wielu mówców. Kupiłem sobie "Jak przemawiać
publicznie i nie wyjść na idiotę" Dona Asleta.
Lektura ta uświadomiła mi, jak daleko odeszliśmy
od czasów, kiedy uczono retoryki. USA, jako kraj
pragmatyków, jest miejscem, gdzie istnieje zawód
mówcy i kaznodziei. UMIEJĄ oni skutecznie dotrzeć
do słuchacza mówiąc na dowolny temat. Nauczyli się
tego, głównie zresztą jako samoucy. I grubo im za to płącą.
Oczywiście jakiś pasjonat - entuzjasta swojej profesji
także może wzbudzić zainteresowanie. I od tego na
ogół zaczynają wielcy mówcy - samoucy. Ale trzeba
nad tym pracować.

Ja w toku swojej edukacji spotkałem zaledwie kilku
dobrych wykładowców. A spośród prowadzących ćwiczenia
na uczelni - jeden, no, może dwóch, umiało krótko
i trafnie mówić. Oczywiście wymaga to przygotowania,
czyli "odrabiania pracy domowej". A nie każdemu się
chce.

Pozdrawiam,
Jan



--
Szukasz pracy ? Znasz rynek IT (Internet) ? - http://webcorp.pl/praca/




<< . 1 . 2 . 3 . 4 .
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.439
miniBB.net © 2001-2009 transport vesto ekonomia ultimal
  • Sukces polskich archeologów
  • Polscy archeolodzy odkopali jedną z najstarszych w Syrii świątyń chrześcijańskich. <a href="http://tematy.wyborcza.pl/K/1400,Kosciol">Kościół</a> był najprawdopodobniej katedrą biskupią ufundowaną przez cesarza Justyniana
  • Droga bardziej Mleczna, niż sądzono
  • Nasza Galaktyka, zwana Drogą Mleczną, znacznie urosła w oczach astronomów. Jak się okazuje, ma masę o połowę większą, niż przypuszczali. Zapewne dorównuje sąsiedniej Andromedzie, która do tej pory była uważana za największą galaktykę w okolicy.
  • Bez zmian w kalendarzu szczepień