| Matma / Ocena w matematyce - czy to az tak trudno? |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Pawel F. Gora
|
Posted: 15 Mar 2000 12:04:52 On Tue, 14 Mar 2000 17:47:30 -0600, Andrzej Lewandowski [ciach] Tez nie tak: studia powinny przygotowywac do PRACY. Znakomita wiekszosc abslowentow nie bedzie sie zajmowac praca naukowa. Zorientowanie na "prace naukowa" to jeden z absurdow polskiego szkolnictwa wyzszego. 1. Jakie zadanie ma liceum zawodowe?
2. To jak, nie powinno sie pisac prac magisterskich? Absurdalne wymaganie? Zdecydowanie popieram Andrzeja przeciwko Markowi. Liceum zawodowe też przygotowuje (czy może: powinno przygotowywać) do pracy zawodowej, ale na niższym poziomie kompetencji. Aby przygotować się do wykonywania wielu zawodów, trzeba się długo uczyć, a nawet studiować, liceum zawodowe to zdecydowanie za mało - przykłady oczywiste to prawnik czy lekarz. Nie wyobrażam też sobie, aby dobry most (czy samochód, czy mikroprocesor, czy statecznik samolotu) mógł zaprojektować ktoś, kto skończył tylko liceum zawodowe - takie zadanie wymaga wieloletniej nauki i wieloletniej praktyki (na początku przy projektowaniu "mniejszych mostów", powiedzmy umownie :-) A teraz matematyka - wyobraźmy sobie człowieka, który skończył matematykę i pracuje jako analityk w wielkiej instytucji finansowej (o ile mi wiadomo, ~50% takowych stanowią właśnie matematycy, dalsze ~40% fizycy, reszta świata bierze łącznie ~10%) i tam zajmuje się rozwiązywaniem stochastycznych równań różniczkowych. Czy taka osoba pracuje naukowo? W potocznym sensie zapewne nie. Czy takiej osobie potrzebne jest gruntowne wykształcenie matematyczne? Z całą pewnością tak. Albo weźmy człowieka, który zajmował się teorią liczb, teraz zaś pracuje dla jakiejś prywatnej (lub rządowej, ale tajnej) firmy nad opracowywaniem nowych algorytmów szyfrujących (lub łamaniem tychże, as might be the case). I znów - naukowo ten człowiek nie pracuje, ale wykształconym matematykiem być powinien; liceum zawodowe nie wystarcza. Nawiasem mówiąc, Instytut Matematyki UJ (piętro nade mną) uruchomił kilka lat temu specjalizację (kierunek studiów) z matematyki finansowej. Myślenie o studentach uniwersyteckich kierunków ścisłych (z kierunkami technicznymi z oczywistych powodów jest inaczej) jako o potencjalnych przyszłych pracownikach naukowych i przedstawianie takiej perspektywy studentom i kandydatom na studia jest jedną z przyczyn (może nie najważniejszą, ale niezaniedbywalną) spadającego naboru na te kierunki. W Krakowie ludzie zamiast iść na fizykę na UJ idą na inne uczelnie, które pootwierały kierunki o nazwie "fizyka i informatyka"; poziom na jednej z tych uczelni jest w porządku, na innych jest wyraźnie niższy niż u nas, ale maturzyści pchają się tam, bo tam "można nauczyć się czegoś praktycznego", a po UJ "można zostać tylko nauczycielem". Mam dużo zajęć ze studentami IV roku - akurat takich specjalizacji, po których większość NIE będzie pracować naukowo. Tym niemniej powtarzam im, że studiując fizykę nie zmarnowali czasu, bo nauczyli się (a przynajmniej powinni się byli nauczyć :-) całego szeregu metod i, nazwijmy to, oglądu świata (sposobu formułowania i rozwiązywania problemów), który _przyda_ im się w ich życiu zawodowym nawet gdy na wizytówce nie będą mieć napisane "fizyk". A teraz czy pisać prace magisterskie? Cóż, z powodów historycznych utrwalił się u nas zwyczaj, że "prawdziwe" studia to te zakończone magisterium, a licencjat to studia wyraźnie "gorsze", podczas gdy w systemie anglosaskim większość kończy na "first degree", ci zaś, którzy robią magisterium i doktorat, są potencjalnymi przyszłymi uczonymi (choć i tak większość nowych doktorów fizyki za Wielką Wodą ląduje w przemyśle, nie na uczelniach!). Sporo lat upłynie, zanim w Polsce zmieni się nastawienie psychologiczne do "zawodowych studiów wyższych" (kończących się licencjatem). Paweł Góra Institute of Physics, Jagellonian University, Cracow, Poland A physical entity does not do what it does because it is what it is, but is what it is because it does what it does. |
| Eugeniusz Jakubas
|
Posted: 15 Mar 2000 07:30:01 Eugeniusz Jakubas napisał: (...) Efekty pracy szkoły i wyniki matur w dużej mierze nie są uznawane przez polskie uczelnie. Uczelnie dziwią się, że ktoś dał maturę z matematyki uczniowi, który jako student 1 roku "pisze dyrdymały w rodzaju 1/2 = pi/2 = (3^(1/2))/2" lub "sin = 1/2 = pi/2". Ale można też zapytać uczelnię, dlaczego przyjęła takiego ucznia i dała
mu indeks?
Zaraz, zaraz! Czy chcesz nam powiedzieć, że to prawda, te moje wcześniejsze podejrzenia, że szkoły wyższe nie mają programów skoordynowanych z programami szkół średnich? -------------------------------------------- Nie wiem jak to jest w innych regionach, ale w regionie krakowskim, obejmującym 12 byłych województw Polski Południowo-Wschodniej, co roku, od 4 lat, odbywa się wspólna Konferencja OKE - Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej z przedstawicielami wszystkich uczelni. Zadaniem tych Konferencji jest wypracowanie wspólnego stanowiska dotyczącego zakresu wymagań maturalnych i egzaminów na wyższe studia. Często dyskutowany jest tez problem uznawania wyników matur przez uczelnie. Uczelnie przekazały swoje stanowisko, że chcą uznawać wyniki egzaminów maturalnych ale z decyzją, czy zaprzestać organizowania własnych egzaminów wstępnych, czekają do 2002 r., kiedy to po raz pierwszy będzie przeprowadzony przez Komisje Okręgowe zewnętrzny egzamin dojrzałości. W wielu uczelniach, na niektórych wydziałach, już od dawna nie organizuje się egzaminów wstępnych. Kilka uczelni zaś bierze udział w egzaminach maturalnych w szkołach. Na czym w takim razie polega rola ministerstwa
oświaty? Tylko na obcinaniu budżetu? Ministerstwo rzeczywiście niewiele może, ale czy to jest dobrze czy źle, tego nie potrafię ocenić. W obecnej Ustawie o szkolnictwie wyższym uczelnie mają zagwarantowaną autonomię i niezależność i same ustalają programy studiów i zakres egzaminów wstępnych. Pozdrawiam. Eugeniusz Jakubas ------------------------------------------------------- |
| Andrzej Lewandowski
|
Posted: 15 Mar 2000 13:52:14 On Tue, 14 Mar 2000 17:47:30 -0600, Andrzej Lewandowski
[ciach] Tez nie tak: studia powinny przygotowywac do PRACY. Znakomita wiekszosc abslowentow nie bedzie sie zajmowac praca naukowa. Zorientowanie na "prace naukowa" to jeden z absurdow polskiego szkolnictwa wyzszego. A.L. 1. Jakie zadanie ma liceum zawodowe? 2. To jak, nie powinno sie pisac prac magisterskich? Absurdalne wymaganie? W dziedzinach technicznych technikum (liceum zawodowe) ksztalci technikow, a Politechnika (szkola wyzsza) ksatalci inzynierow. Chyba nie potzreba trumaczyc na czym polega roznica miedzy inzynierem a technikiem. Jak rowniez nie potzreba tlumaczyc na czym polega roznica miedzy inzynierem praktykiem a inzynierem naukowcem. Jak rowniez nie trzeba tlumaczyc jaka jest roznica na zapotzrebowanie na jednych i drugich. A moze wlascie trzeba tlumaczyc? Podobnie w innych naukach. Omwaiam sie ze zapotrzebowanie na badacza czastek elementarnych nie przekracza w Polsce 1czlowieka/rok a moze i mniej. Po co wiec ksztalcic 30 potencjalnych badaczy czastek elementarnych rocznie? Podobnie specjalistow od algebraicznej teorii liczb czy archeologii srodziemnomorskiej. Prace magisterskie powinno sie pisac po to zeby czlowiek konczacy studia umial wyrazac swe mysli w formie pisanej. Chociaz nie wszedzie (np. USA) pisanie pracy magisterskiej jest wymagane. A.L, |
| Wojciech Moczydlowski, Jr
|
Posted: 15 Mar 2000 07:40:06 Dans septieme jour Andrzej Lewandowski a ecrit: [ciach] Np. na przysylaniu rektorom pism tresci: "Tematy: [tu lista tematow] nie wchodza juz w zakres programu nauczania w szkolach srednich. W zwiazku z tym nalezy usunac je z pytan egzaminacyjnych na egzaminie wstepnym." Z reguly po usunieciu owych zagadnien z zeszlorocznych zestawow pytan zostawalo tak malo zestawow, ze trzeba bylo pisac nowe zestawy. A gdyby opublikowac zestawy w liczbie np. 300 - to znakomicie ulatwiloby zycie wszystkim, w tym kandydatom. Ale jesli co rok maja sie zmieniac... Jakakolwiek koordynacja, w tym uznawanie wynikow matur w kwalifikacji na studia, jest niebywale trudna. Studia powinny przygotowac studentow do pracy naukowej w wybranej dziedzinie. Nie, nie tak: studia maja dac podstawy do tego, zeby student mogl sie przygotowac do pracy naukowej. Tez nie tak: studia powinny przygotowywac do PRACY. Znakomita wiekszosc abslowentow nie bedzie sie zajmowac praca naukowa. Zorientowanie na "prace naukowa" to jeden z absurdow polskiego szkolnictwa wyzszego. A.L. IMHO studia powinny dawac mozliwosc i jednego i drugiego. W przypadku matematyki (przynajmniej u nas) wydaje mi sie, ze postulat ten jest spelniony. Sa przedmioty typu "Matematyka w ubezpieczeniach", ale mozna przejsc przez cale studia na oczy ich nie ogladajac, gdyz nie sa obowiazkowe. Zreszta bardzo dobrze, ze sa, dzieki nim nie ma tloku na zajeciach ze "nieuzytkowej" matematyki. http://www2.ids.pl/~khaliff "Mój Boże, co za kicz." |
| J.F.
|
Posted: 16 Mar 2000 00:40:15 Studia powinny przygotowac studentow do pracy naukowej w wybranej
dziedzinie. Nie, nie tak: studia maja dac podstawy do tego, zeby student mogl sie przygotowac do pracy naukowej. Marku - naukowej czy zawodowej? mgr ma zostac profesorem czy radzic sobie w pracy [na stanowisku wlasciwym dla mgr] ? Co bedzie jak studenci zaczna naprawde placic za studia i wymagac zeby pomagaly zdobyc dobrze platna prace .. Matematyka rozwija sie
bardzo szybko, i prog "wystarczajacego wyksztalcenia" ucieka do przodu. Hm, moze i "matematyka naukowa" sie tak rozwija, ale na innych wydzialach niz matematyki to duzo uczy sie studentow matematyki powstalej po 1900 roku ? Kiedy ja chodzilem do liceum, program nauczania byl obszerny, a godzin
- w tym na powtorzenia i utrwalenie - dosc. W tym czasie program nauczania z fizyki byl przedziwnie skoordynowany z programem nauczania z matematyki. Na lekcjach matematyki uczylem sie co to jest pochodna, jak ja obliczac, jaka ma interpretacje geometryczna i fizyczna. Hi, hi - a u mnie na pierwszej fizyce padlo "ja bym was najchetniej nauczyla dzis calkowac i rozniczkowac, ale matematycy bardzo prosili zeby tego nie robic, bo "fizyczne" pojecie wypacza uczniom potem prawidlowe definicje" :-) J. |
| Andrzej Lewandowski
|
Posted: 16 Mar 2000 14:29:08 Studia powinny przygotowac studentow do pracy naukowej w wybranej
dziedzinie. Nie, nie tak: studia maja dac podstawy do tego, zeby student mogl sie przygotowac do pracy naukowej. Marku - naukowej czy zawodowej? mgr ma zostac profesorem czy radzic sobie w pracy [na stanowisku wlasciwym dla mgr] ? Co bedzie jak studenci zaczna naprawde placic za studia i wymagac zeby pomagaly zdobyc dobrze platna prace .. Zbyt duzy wplyw studentow na programy nauczania (zwlaszcza na zasadzie argumentu: "bo ja place i wymagam") to tez nie taki dobry koncept. Patrz system szkolnicztwa wyzszego w USA kierujacy sie ta zasada. System jest totalnie chory. Rowniez nie najlepsze jest kierowanie sie tym "co przemysl wymaga". Potrzebny jest zloty srodek a nie "przegiecie" w zadna strone. A.L. |
| Marek Szyjewski
|
Posted: 16 Mar 2000 19:42:29 On Thu, 16 Mar 2000 08:29:08 -0600, Andrzej Lewandowski Studia powinny przygotowac studentow do pracy naukowej w wybranej dziedzinie. Nie, nie tak: studia maja dac podstawy do tego, zeby student mogl sie przygotowac do pracy naukowej. Marku - naukowej czy zawodowej? mgr ma zostac profesorem czy radzic sobie w pracy [na stanowisku wlasciwym dla mgr] ? Co bedzie jak studenci zaczna naprawde placic za studia i wymagac zeby pomagaly zdobyc dobrze platna prace .. Zbyt duzy wplyw studentow na programy nauczania (zwlaszcza na zasadzie argumentu: "bo ja place i wymagam") to tez nie taki dobry koncept. Patrz system szkolnicztwa wyzszego w USA kierujacy sie ta zasada. System jest totalnie chory. Rowniez nie najlepsze jest kierowanie sie tym "co przemysl wymaga". Potrzebny jest zloty srodek a nie "przegiecie" w zadna strone. A.L. No coz, kioedy przeczytalem o studiach, ktore maja przygotowac do pracy zawodowej, przypomnialo mi sie ogloszenie jednego amerykanskiego (nowy Meksyk) uniwersytetu, ktore sie u nas paletalo: studia na najwyzszym amerykanskim poziomie! Program (nie pamietam - trzy czy cztery lata) : jesyk angielski z literatura, jezyk hiszpanski z elementami literatury, matematyka, historia, hotelarstwo. Plus praktyka w hotelu. To sie moim zdaniem nazywa liceum zawodowe, choc samo siebie nazywa uniwersytetem, a jego absolwenci poprawiaja statystyki hotelarzy z wyzszym wyksztalceniem. Z powazaniem Marek Szyjewski My, samotnicy, powinnismy trzymac sie razem! |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |